Różne role w tym samym społeczeństwie

Serce Księstwa Sarmacji — to tutaj toczy się nasze wirtualne życie
Awatar użytkownika
RCA
Posty: 6246
Rejestracja: 3 paź 2013, o 14:19

Różne role w tym samym społeczeństwie

Post autor: RCA » 10 sie 2017, o 11:55

Zakładam ten wątek, bo chciałbym zaprosić Sarmatki i Sarmatów do włączenia się w quasi naukowe dywagacje i "badania" nad poruszonym przy okazji intronizacji nowej Królowej Dreamlandu wątkiem dotyczącym różnych ról w tym samym społeczeństwie.

Dyskusję na forum Dreamlandu zapoczątkował, w sposób niewybredny, Angus Kaufmann, który stwierdził, iż "IMHO jeszcze lepszy byłby RCA, bo burdel eksplodowałby z siła wodorówki i w tym sensie Polyna ma rację, że trzeba stawiać na godzillę." Zignorowałem oczywiste przytyki, ale odpowiedziałem tak:
Ogólnie zastanawiam się skąd przekonanie, że byłbym katalizatorem jakichś flejmów i ogólnego rozpierdolu. Bo być może ja zupełnie inaczej rozumiem zabawę w tę grę i wcielanie się w różne role. Być może tylko ja zakładam, że na różnych levelach można mieć różne postawy, w tym mniej lub bardziej monarsze.

Polityka na szczeblu rządowo-parlamentarnym to zupełnie inna para kaloszy niż polityka na szczeblu tronu królewskiego/książęcego. Patrzenie na kandydata przez pryzmat działań i aktywności/czy zachowań z tej pierwszej grupy politycznej to trochę samobój i automagiczne ograniczanie puli kandydatów. Nie zakładałbym się o to, czy każda słitaśna do bólu osoba na kanwie rządowej będzie doskonałym władcą, tak jak i nie założę się o to, że każdy uj będzie dalej ujem. Bo to jednak są dwie różne potrzeby i dwa różne poziomy rozgrywki.

No ale nikogo nie przekonam do takiego podejścia. Szans na wybór w KS nie mam żadnych. Więc bądźmy szczerzy - mogę jedynie teoretyzować i bronić się tym, że wiem jak bym się w pewnych sytuacjach zachował, i co bym zrobił, i wiedzą, że nie musiałoby to być podszyte "partyjną" polityką.
Angus na to nie odpowiedział, ale do dyskusji podłączył się Daniel von Witt (Daniło de la Vega), który bardzo przytomnie skomentował me słowa tak:
Zgadzam się z Panem. Jedni są w stanie wejść w daną rolę, dany urząd/funkcję/godność potraktować tak, jak tego ten urząd/funkcja/godność wymaga. Inni z kolei za żadne skarby nie poddadzą się standardom związanym z zmienianiem ról. Niektórzy od samego początku mikronacyjnego życia są "wypisz wymaluj" kandydatami na królów i książąt. Inni wręcz przeciwnie, co nie musi oznaczać, że nie byliby "wypisz wymaluj" królami i książętami. Wydaje mi się to uniwersalnym prawidłem, które można przyłożyć do każdego państwa.
Byłemu arcyksięciu odpisałem więc tak:
Uczciwie przyznam, że trochę się spodziewałem. Działamy w podobny sposób. Z jednej strony jesteśmy kontrowersyjni, bo i taka jest rola i konwencja, z drugiej potrafimy postawić się na szczeblu wyżej i zachowywać zdecydowanie bardziej dystyngowanie. Dlatego też już kilka razy w czasie różnych zwad z Panem pisałem, że doskonale rozumiem Pańską postawę. [...] I świadomość, a nade wszystko zrozumienie takiego postrzegania mikronacji, ma jednak zdecydowanie za mało osób. Dla bardzo wielu uczestników zabawy to jest po prostu obrazek czarno-biały, podobnie zresztą traktują wirtualną politykę. I mało kto byłby w stanie zrozumieć np. to, że nagle obaj zaczęlibyśmy ze sobą blisko współpracować, a kiedy indziej dybali na siebie z siekierami. Społeczeństwo wirtualne, przez wzgląd na swą niewielkość, jest taką soczewką, która skupia postawy i niekiedy zmusza do ich przerysowywania. Tak samo dzieje się w polityce. Rola Kanclerza/Premiera Rządu jest czym innym niż rola Króla/Księcia, tak jak i jest zupełnie czym innym rola adwersarza w ramach prowadzonej polityki zagranicznej i np. obrony Racji Stanu, a czym innym współpraca bliska na polu tak samo postrzeganej i rozumianej polityki wewnętrznej. [...] Właśnie ze względu na ten element soczewki skupiającej to wszystko na małej powierzchni. Niekiedy ma to jedynie inną magnitudę. W Sarmacji, Bialenii czy Dreamlandzie większą, a w byłym już Al Rajnie mniejszą. Tu jest różnorodność naturalna, tam wymuszona, siłą rzeczy nie umiejąca dostrzec wszelkich niuansów stosunków międzyludzkich i przyjmowanych przez uczestników ról.
I właśnie w tym momencie rozmowy chciałbym do niej zaprosić także Was. Proszę Was tylko jedno. Podejdźcie do tego nieco poważniej niż zwykle. To doskonała rozmowa do porozmawiania nie o osobach, ale o rolach jakie przyjmujemy w wirtualnym świecie i jak te role determinują nasze zachowania, i jak to się może wraz z nimi zmieniać. Chciałbym poznać Wasze zdanie, nie muszą to być jednak naukowe elaboraty, ale preferuję też wypowiedzi dłuższe niż jednozdaniowe komentarze. Oczywiście wszelkie kontrargumenty również są mile widziane! Dyskusja to nie głaskanie się po sami wiecie czym. Nawet za garażami.

Włączycie się? Być może dzięki temu powstanie jakiś fajny materiał do wykorzystania w kolejnych publikacjach naukowych powstających na kanwie wirtualnego świata. Zachęcam Was gorąco.
Z poważaniem,
hrabia Robert von Thorn
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi

Awatar użytkownika
Konrad Friedman
Posty: 1420
Rejestracja: 12 gru 2014, o 13:34
Gadu-Gadu: 0
Lokalizacja: Srebrny Róg

Re: Różne role w tym samym społeczeństwie

Post autor: Konrad Friedman » 10 sie 2017, o 12:09

Co to za mikronacyjne gender?
Obrazek
[gotyk]/—/ Konrad J. bar. Arped-Friedman

Kanclerz[/gotyk]
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi

Awatar użytkownika
RCA
Posty: 6246
Rejestracja: 3 paź 2013, o 14:19

Re: Różne role w tym samym społeczeństwie

Post autor: RCA » 10 sie 2017, o 12:23

RCA pisze:preferuję też wypowiedzi dłuższe niż jednozdaniowe komentarze
Konrad Friedman pisze:Co to za mikronacyjne gender?
Obrazek
Z poważaniem,
hrabia Robert von Thorn
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi

Awatar użytkownika
t.demollari
Posty: 579
Rejestracja: 19 paź 2008, o 22:55
Gadu-Gadu: 3609047
Tlen: stormy6
Skype: t.kiechajas
Lokalizacja: Ruhnhoff/Ciuad de Bravo

Re: Różne role w tym samym społeczeństwie

Post autor: t.demollari » 10 sie 2017, o 13:16

Nie jestem pewien, czego dokładnie oczekujesz. Mamy dyskutować o Tobie, czy nadawałbyś się na księcia, czy raczej zupełnie abstrakcyjnie.

Jeśli to pierwsze, to hihi, a jeśli to drugie, to chyba nie ma za bardzo o czym gadać, bo wszystko z Wittem powiedzieliście. Są jednostki, które dorastają do urzędu, choć się na to nie zapowiadało, a są i takie, które, mimo wcześniejszych predyspozycji urząd po prostu przygniata. I nie jest to nic odkrywczego.

Oczywiście, Ty idziesz w tym znacznie dalej, pisząc, że odgrywanie roli kanclerza a odgrywanie roli Księcia to coś zupełnie innego, ale to jest imo bajka. Kanclerzem można być (uwaga, głębokie) różnym. Ktoś będzie ujem gnojącym konkurencję i polaryzującym społeczeństwo, a ktoś będzie się wznosił się ponad podziałami i pełnił rolę wkluczającą. Piszesz, że nie można oceniać potencjalnego władcy na podstawie jego wcześniejszych działań. To jak inaczej? Ryzykować na zasadzie a może i był draniem, ale to przez to, że był w polityce i musiał działać w ten sposób, tron go zmieni? Sęk w tym, że nie musiał, to wszystko jest kwestią wyboru, może też charakteru. Liczenie, że dzięki koronie nagle w kimś się objawią dotąd utajone umiejętności miękkie to chyba jednak naiwność.
Timan Demollari
selekcjoner reprezentacji Baridasu w piłce nożnej
menadżer RVT Hrabia Ruhnhoff [SLP], Maozedonia Sanjang [LK] i Bohemians 1905 [LO]

Wandu-Wandu: 3609047
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi

Awatar użytkownika
RCA
Posty: 6246
Rejestracja: 3 paź 2013, o 14:19

Re: Różne role w tym samym społeczeństwie

Post autor: RCA » 10 sie 2017, o 13:28

t.demollari pisze:Nie jestem pewien, czego dokładnie oczekujesz. Mamy dyskutować o Tobie, czy nadawałbyś się na księcia, czy raczej zupełnie abstrakcyjnie.
Ale ja dokładnie określiłem czego oczekuję: "To doskonała rozmowa do porozmawiania nie o osobach, ale o rolach jakie przyjmujemy w wirtualnym świecie i jak te role determinują nasze zachowania, i jak to się może wraz z nimi zmieniać." Nie, nie macie dyskutować o mnie, czy o kimkolwiek innym. Przedmiot "badawczy" jest określony. Chodzi o postawy, o role, o zmienność tychże.
t.demollari pisze:Jeśli to pierwsze, to hihi, a jeśli to drugie, to chyba nie ma za bardzo o czym gadać, bo wszystko z Wittem powiedzieliście. Są jednostki, które dorastają do urzędu, choć się na to nie zapowiadało, a są i takie, które, mimo wcześniejszych predyspozycji urząd po prostu przygniata. I nie jest to nic odkrywczego.
Złośliwość pomijam, tym bardziej, że jest tu zupełnie niepotrzebna. I wiedziałeś o tym kiedy ją zamieszczałeś. Co do właściwej odpowiedzi zaś... nie o odkrywanie nieodkrytego mi chodziło. Generalnie jest tak, że w naszych społeczeństwa w ostatnim szczególnie czasie, gdy doszło do pewnej fejsbukizacji i memizacji sposobów komunikacji, wychodzi to, że wiele mechanizmów nie jest rozumianych przez nowych, ale przecież starych mieszkańców. Ten wątek ma być przyczynkiem do stworzenia dyskusji o tym jak społeczeństwa są dynamiczne, i czy w ogóle są. Bo założyć można dwie rzeczy — pewien determinizm i niezmienność postaw niezależnie od przyjmowanych w danym momencie ról, albo odwrotność — pełną dynamikę i zrozumienie potencjału w takich zmianach postaw tkwiącego.

Twierdzenie "wszystko powiedzieliście" jest okropnym spłyceniem wątku, i jeśli tak patrzeć to w ogóle w mikronacjach powiedziano i zrobiono już wszystko. A jednak tu wracamy i gramy dalej. Ty również. Więc dlaczego nie rozmawiać, nie dyskutować i nieco odejść od memizacji i bylejakości w komunikacji jako takiej? Bez przytyków i złośliwości i udawanego niezrozumienia intencji.
t.demollari pisze:Oczywiście, Ty idziesz w tym znacznie dalej, pisząc, że odgrywanie roli kanclerza a odgrywanie roli Księcia to coś zupełnie innego, ale to jest imo bajka. Kanclerzem można być (uwaga, głębokie) różnym. Ktoś będzie ujem gnojącym konkurencję i polaryzującym społeczeństwo, a ktoś będzie się wznosił się ponad podziałami i pełnił rolę wkluczającą. Piszesz, że nie można oceniać potencjalnego władcy na podstawie jego wcześniejszych działań. To jak inaczej? Ryzykować na zasadzie a może i był draniem, ale to przez to, że był w polityce i musiał działać w ten sposób, tron go zmieni? Sęk w tym, że nie musiał, to wszystko jest kwestią wyboru, może też charakteru. Liczenie, że dzięki koronie nagle w kimś się objawią dotąd utajone umiejętności miękkie to chyba jednak naiwność.
Ależ skąd. Nigdzie nie twierdzę, że jest tak, że to musi być. W tym sensie, że nigdzie nie przesądzam takiej zmiany. Dopuszczam ją. To jest zupełnie co innego. W rozmowie z Danielem von Wittem dostrzegliśmy ten fakt i pomyślałem, że warto postawić to jako ciekawy temat do dalszych rozmów, także z Wami. Ja nie idę dalej. Nic nie przesądzam i niczego nie kategoryzuję. Więcej nawet! Dokładnie podkreślam, że wiele zależy od tej osoby i tego, czy ona jest w stanie, czy nie przyjąć inny model zachowań w nowej roli. I stwierdzam, że o tym nikt się nie przekona, bo ogólnie bazuje społeczeństwo na odmiennym przekonaniu, które wydajesz się i Ty prezentować. I tu nie chodzi akurat o Kanclerza i Tron, to jedynie przykłady, podałem zresztą również inne. Oderwij się od przekonania, że tu chodzi o mnie i otwórz się na rozmowę. Bo nie, nie chodzi o mnie. Pojawił się fajny, dawno takiego nie było, intrygujący temat, który IMO warto zgłębić i podyskutować. Ale jeśli zaczniesz to czynić, jak teraz, przez pryzmat nieprawdziwego przekonania to dyskusja z automatu spełznąć musi na niczym.

Jeśli natomiast nie podzielasz mego przekonania, że to fajny temat do dyskusji, to zwyczajnie nie dyskutuj. Bo złośliwości tu w niczym nie pomogą, a zabijanie rozmowy w zarodku niczemu dobremu nie służy.
Z poważaniem,
hrabia Robert von Thorn
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi

Awatar użytkownika
Salvadore
Posty: 139
Rejestracja: 18 cze 2017, o 12:48

Re: Różne role w tym samym społeczeństwie

Post autor: Salvadore » 10 sie 2017, o 13:36

RCA pisze:preferuję też wypowiedzi dłuższe niż jednozdaniowe komentarze
RCA pisze:Obrazek
To jest dłuższa niż jednozdaniowa wypowiedź?
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi

Awatar użytkownika
t.demollari
Posty: 579
Rejestracja: 19 paź 2008, o 22:55
Gadu-Gadu: 3609047
Tlen: stormy6
Skype: t.kiechajas
Lokalizacja: Ruhnhoff/Ciuad de Bravo

Re: Różne role w tym samym społeczeństwie

Post autor: t.demollari » 10 sie 2017, o 14:33

Generalnie jest tak, że w naszych społeczeństwa w ostatnim szczególnie czasie, gdy doszło do pewnej fejsbukizacji i memizacji sposobów komunikacji, wychodzi to, że wiele mechanizmów nie jest rozumianych przez nowych, ale przecież starych mieszkańców. Ten wątek ma być przyczynkiem do stworzenia dyskusji o tym jak społeczeństwa są dynamiczne, i czy w ogóle są. Bo założyć można dwie rzeczy — pewien determinizm i niezmienność postaw niezależnie od przyjmowanych w danym momencie ról, albo odwrotność — pełną dynamikę i zrozumienie potencjału w takich zmianach postaw tkwiącego.
I to jest jasne określenie przedmiotu dyskusji. Dziękuję. Nie mam teraz niestety czasu, żeby się szerzej odnieść, powiem tylko, że widzę pełno przykładów na poparcie pierwszej tezy (w tym swój własny) i trudno mi wymyślić choćby jeden dla tej drugiej.
Timan Demollari
selekcjoner reprezentacji Baridasu w piłce nożnej
menadżer RVT Hrabia Ruhnhoff [SLP], Maozedonia Sanjang [LK] i Bohemians 1905 [LO]

Wandu-Wandu: 3609047
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi

Awatar użytkownika
Roland
Posty: 4295
Rejestracja: 1 lut 2013, o 23:19
Lokalizacja: Złoty Gród

Re: Różne role w tym samym społeczeństwie

Post autor: Roland » 10 sie 2017, o 15:07

Ja nie mam z tym problemu. Kiedy wykonuję czynności służbowe funkcjonariusza publicznego to wyjmuję serduszko i jako zimny chujek radośnie przystępuję do rozpatrywania wniosku wymyślając różnorodne sformułowania rozumiane tylko przez wąskie grono ekspertów.

Kiedy zaś idę na mównicę zakładam pierścień wibrujący, by wzmocnić tembr głosu i oddaję się trudnej sztuce płomiennej mowy, która porywa tłumy w stronę przepaści.

Są też sytuacje, że muszę coś zrobić w TK. Wtedy wychodzę z siebie, staję obok i piszę o sobie w trzeciej osobie, by podnieść rangę autorytetu wypowiedzi statusem Trybunału.

We wszystkim jednak staram się być zdystansowany. Kiedy radośnie uwalam czyjś wniosek, to myślę o wniosku, nie o wnioskodawcy. A kiedy wsadzam kogoś do więzienia, to z resentymentem czytam wybrany rozdział "Więziennej rzeczywistości" wybitnego, sarmackiego prozaika :D
[dwa](—) Roland hr. Heach-Romański,
Główny Architekt Konsulatu, były funkcjonariusz,
płodny artysta, a także oddany systemowiec|ObrazekObrazekObrazekObrazek[/dwa]
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi

Awatar użytkownika
Zombiakov
Posty: 2157
Rejestracja: 19 lis 2008, o 19:08

Re: Różne role w tym samym społeczeństwie

Post autor: Zombiakov » 14 sie 2017, o 22:59

Role rolami tak jak i w życiu. Każdy pełni tych ról ile wlezie. Raz jest ojcem, raz mężem, raz podwładnym swojego szefa a za chwilę w innym kontekście szefem swoich podwładnych, raz jest studentem a za chwilę nauczycielem innych studentów. Różne sytuacje - całkiem różne zachowania sa konieczne. Inna forma komunikacji.

Nawet w jednej roli zależnie od tego z kim masz do czynienia zachować trzeba się inaczej. Inaczej podchodzisz do współpracownika który wie dużo i z którym warto podyskutować albo nawet całkiem zdać się na niego a inaczej z ktosiem który przyszedł na praktyki na 3 roku studiów - i obustronne oczekiwanie jest, że powiesz mu co ma robić i jak.

Ale o ile forma komunikacji i jej treść sa różne to mimo wszystko we wszystkich rolach można być spójnym i zachowywać swoja twarz. W niemal każdej sytuacji można przykładowo okazywać szacunek oponentom / współpracownikom. Można też w każdej roli być stabilnym i konsekwentnym. Robi się inne rzeczy, ma się inne problemy ale zasadniczy zestaw cech i postaw może być zachowana.

A jeżeli jest jakaś rola która wymaga żeby zapomnieć o wszelkim umiarze to podjęcie decyzji o wejściu w taka rolę też świadczy o osobie i niesie konsekwencje. Ze wszystkiego zas najgorsza jest sztucznosc - wiec jezeli ktos przykladowo czesto emocjonalny i ostry w sadach nagle zajmuje jakis urzad i zaczyna kryc sie za wywazonymi urzedowymi notami to nikt tego nie kupi. Rzecz jasna wirtualnie jest to ciagle latwiejsze - wyczuc falsz w formie pisanej na forum niezwykle trudno i stad patrzy sie na caloksztalt dokonan.
Diuk Prokrust Zombiakov
... bo śmierć to nie koniec ...
Nikt jeszcze nie polubił tej wypowiedzi

ODPOWIEDZ

Wróć do „Polityka i społeczeństwo”