Wychowanie w szkole.

W tym dziale dyskutujemy na tematy związane z realną polityką
User avatar
Simon Liberi
Posts: 1741
Joined: 11 Jun 2009, o 11:32
Gadu-Gadu: 0
Location: Grodzisk

Wychowanie w szkole.

Post by Simon Liberi »

Bardzo ciekawy i moim zdaniem trafny artykuł, który polecam: Legutko: wychowania w szkole już nie ma.

onet.Wiadomości wrote:- Wychowania w szkole już nie ma, i to nie ma go nawet w wersji śladowej odnoszącej się do prostych odruchów "proszę" czy "dziękuję". Nauczyciele są coraz bardziej zastraszani - przez uczniów, przez rodziców, przez regulacje prawne. Zwykle w sporach między uczniem a nauczycielem przegrywa ten ostatni. Są prawa ucznia, rzecznicy do wszystkiego się wtrącający, a nauczyciel zostaje sam. Dyrektor nie stanie po jego stronie, koledzy nauczyciele prywatnie pewnie będą go pocieszać, ale publicznie nie będą się z nim solidaryzować, dziennikarze też w większości nie poprą, więc co ma robić? - mówi w wywiadzie dla "Uważam Rze" prof. Ryszard Legutko, były minister edukacji. - Można odnieść wrażenie, że ogromna część Polaków zgłupiała, uważając, że najlepsze wychowanie to brak wychowania - dodaje.


Jak się do tego odniesiecie?
Z wyrazami szacunku,
Simon Peter Liberi
Minister Promocji i Informacji
Poseł na Sejm LVII kadencji
Markiz Rychtowic
User avatar
Leszke
Posts: 2612
Joined: 20 Mar 2010, o 20:51
Gadu-Gadu: 11062619
Location: Fer
Contact:

Re: Wychowanie w szkole.

Post by Leszke »

Prawda. Tym bardziej przerażająca, że jeszcze się zetknę z tym przykrym zjawiskiem w formie jak najmniej przyjemnej.
Leszek diuk de Ruth
User avatar
Hugo
Posts: 7326
Joined: 21 May 2010, o 09:31
Gadu-Gadu: 3081508
Location: Nadzieja
Contact:

Re: Wychowanie w szkole.

Post by Hugo »

2,5 roku temu, takie cóś nabazgrałem na swoim blogu (martwym ;) ). Szymon już czytał. Myślę, że wciąż aktualne, ale też dla coraz większej liczby osób "nic nie warte" to moje paplanie niestety. Myślę, że pasuje do tematu :)

Pewnie to banalny będzie wpis. Nie ja pierwszy i zapewne nie ostatni o tym piszę. Mimo to chciałbym się podzielić swoją refleksją.
Skąd się bierze ta ludzka nieżyczliwość, czy przynajmniej obojętność wobec innych? Dlaczego ludzie nie są dla siebie uprzejmi czy wręcz są nieuprzejmi? Może to górnolotne, ale wydaje mi się, że gdybyśmy używali częściej takich słów, jak proszę, dziękuję, przepraszam, to świat byłby lepszy. Ludzie dla siebie życzliwsi.

Teraz niemal każdy chce mieć wszystko, tu i teraz. Znika powoli, a może u niektórych znikło całkiem, słowo 'proszę', 'poproszę' , a zastąpiło je 'daj', w różnych odmianach, wersjach. Jeśli chcemy, żeby ktoś coś dla nas zrobił, to słowo 'poproszę' każdą prośbę umacnia i uwiarygodnia. Gdy mówimy 'proszę', mamy większe szanse, że ktoś naszą prośbę spełni.
Trochę podobna sprawa do 'proszę' - ostatnio mam wrażenie, że ludzie pytają o coś... 'pro forma'. O co mi chodzi? Pytają się czy coś mogę zrobić, dać, powiedzieć etc., ale równocześnie oczekują odpowiedzi twierdzącej. Skąd ten wniosek? Ponieważ, gdy odpowiem, że nie, to od razu mina rzednie, pytający się robi smutny, a nawet... się obraża!? Nie mówiąc o tym, że w przypadku odpowiedzi odmownej, bardzo często pada następne pytanie 'dlaczego?'. A dlaczego nikt nie pyta 'dlaczego?', gdy odpowiem 'tak'?

'Dziękuję'? Jakie 'dziękuję'?! Teraz każdemu się wszystko należy. Bo tak! Znowu o sklepie - czyż nie można podziękować sprzedawcy za wydanie nam towaru? Tak, wydawanie towaru, reszty, kasowanie należności, to jego praca, ale czy gdyby nam podziękowano za wykonanie swojego obowiązku, nie poczulibyśmy się lepiej, nie zrobiło by się nam miło? Za wiele rzeczy oczywistych wcale nie dziękujemy. Niby dlaczego? A jednak. Jeśli podziękujemy komuś za otwarcie, przytrzymanie drzwi, za przepuszczenie czy to w drzwiach, czy w wąskiej uliczce, między regałami, tej drugiej osobie zrobi się miło. Nie robimy wszystkiego w zamian, ale tym bardziej, jeśli dostaniem w zamian za coś choćby słowo 'dziękuje', to będzie nam przyjemniej. Czy nie?

'Przepraszam'? A za co? Niech się nie pcha. To nie moja wina. Tak, zrobiłem to, ale to przez... W takich trywialnych przypadkach - kogoś potrącimy idąc w tłumie (czy nawet nie w tłumie), przepychamy się przez tłum, chcemy gdzieś przejść, ale ktoś nam stoi na drodze itp. itd. Rzadko słychać 'przepraszam; w takich sytuacjach. A jeśli już przepraszamy - za coś, co zrobiliśmy... Nie potrafimy przepraszać. Albo nie mówimy tego słowa w ogóle, na dodatek zrzucając współodpowiedzialność, współwinę na tego, którego powinniśmy przeprosić. Albo mówimy przepraszam, ale to nie nasza wina, zrobiłem to, bo to, bo tamto. Odechciewa się takie przeprosiny przyjmować.
Ale i przyjmujący przeprosiny są nie lepsi - przyjmuję przeprosiny, ale komentarz, kazanie itp. musi być. Wtedy przepraszający nie wie co lepsze - słuchać przepraszanego, czy dostać w pysk ;) Nawet przepraszać się odechciewa.
Kiedyś przeczytałem mądre słowa 'Kiedy przepraszasz - rób to bez tłumaczeń. Kiedy przyjmujesz przeprosiny - nie praw kazań, nie komentuj'. W końcu, gdy przepraszamy, przyznajemy się do winy, nawet jeśli nie chcieliśmy czegoś zrobić, powiedzieć. A gdy przyjmujemy przeprosiny, to tak, jakbyśmy przepraszającemu wybaczyli, po co go jeszcze katować kazaniem? ;)

A na deser 'dzień dobry'. Niby nic, grzecznościowy zwrot. Mówimy go znajomym, sąsiadom, współpracownikom, przełożonym itp. Ale niechby ktoś nam nie odpowiedział... Bardzo wielu ludzi od razu tworzy sobie teorie, że ten nie odpowiada. No i idą 'za ciosem' - przestają mówić 'dzień dobry' takiej osobie. W liceum miałem taki przedmiot 'kultura zawodu'. Nauczycielka powiedziała na jednej z lekcji zdanie, które wziąłem sobie do serca (może nie zacytuję dokładnie, ale sens przedstawię) - 'Dzień dobry mówicie do napotkanych osób, ale tak naprawdę mówicie to sobie. Życzycie dobrego dnia napotkanej osobie, ale przede wszystkim sobie. Zacznijcie mówić dzień dobry właśnie sobie. Chyba chcecie mieć dobry dzień prawda?'. No i zacząłem na to patrzeć z innej perspektywy - mówię 'dzień dobry' dla siebie. Wierzcie lub nie, śmiejcie się nawet, ale czuję się z tym lepiej, dzień jest milszy. Zdarzali się sąsiedzi, którzy mało komu, a nawet nikomu nie odpowiadali 'dzień dobry'. A ja twardo im mówiłem. No i w końcu zaczęli odpowiadać ;) A ja i bez ich odpowiedzi miałem dobry dzień :)

No właśnie, a może tak ze wszystkimi zwrotami opisanymi powyżej zrobić - to 'dziękuję', 'proszę', 'przepraszam' mówić też dla siebie? ;) I pozwólmy ludziom odmawiać, mówić 'nie', bez 'ąsów' i pytania 'dlaczego?'; jak będą chcieli, to sami się nam wytłumaczą 'dlaczego nie'.

Jakież to banalne i trywialne, co opisałem powyżej, prawda? Tylko czemu o tych banałach na co dzień wszyscy zapominają? O banałach, które potrafią umilić codzienność...

Pewnie i więcej na ten temat można by pisać... i pisać... Ale to tylko blog ;) Ciekawe czy ktoś to w ogóle przeczyta ;)

Dobrego dnia Wszystkim życzę. Dziś... jutro... kiedykolwiek to przeczytacie :)
Tomasz Ivo Hugo
Książę Senior, król-senior Baridasu
User avatar
Hohenzollern
Posts: 3032
Joined: 7 Aug 2011, o 11:13
Gadu-Gadu: 5403509
Tlen: pipipioter@tlen.pl
Location: Zollern

Re: Wychowanie w szkole.

Post by Hohenzollern »

Hmm, też czytałem ten artykuł. Ale zauważmy jedną zasadniczą kwestie, szkoła ma nauczać jakiś tam przedmiotów, które w przyszłości okażą się nam przydatne w życiu. Wychowanie, przynajmniej ja tak je interpretuje bądź taką mam opinie na tą sprawę, wyciąga się z domu bądź też środowiska z którego się wywodzi lub przebywa. Ja przykładowo jestem absolwentem zawodówki, więc sobie dobrze przypominam lekcje wychowawcze na których, osoba prowadząca zamiast objaśniać pewne sprawy, czy też zagadnienia i szkodliwość nie których aspektów życia, wolał sprawdzać kartkówki bądź też testy z innej szkoły w której uczyła.

Niestety prawda jest taka każdy idzie w stronę materializmu, chcę przez to powiedzieć że ta jak kiedyś według Kanta najwarznieszą rzeczą jest zapewnić i zaspokoić samego siebie i najbliższe otoczenie, czyli rodzinę.

Wracając , pomimo że cenie pracę profesora Legutki i cenię go jako osobę bardzo wartościową w polskim społeczeństwem, to jednak nie zgadzam się z nim w pewnych kwestiach.

Szkoła nie służy do wychowania, ponieważ doktor Legutko, chciałby przywrócenia czasów kindersztuby tak zwanej, czyli regorystycznych, nakazów i zakazów( które w niektórych przypadkach mają swoje zastosowanie). Co w polskim społeczeństwie, jest nie do przyjęcia patrząc przez pryzmat historii i dziejów . Zresztą to widać na zasadzie czata i ogólnej mentalności, jaką ma naród Polski, dlatego też uważam że Dmowski miał racje w pewnych rzeczach opisujących w swoich publikacjach, dotyczących polskiego społeczeństwa.

Nie wiem jak to wygląda, w wyższych uczelniach, ale z opowieści znajomych którzy na nie uczęszczają (że tak powiem weekendowo , bo to nie studia dzienne). To wystarczy , uczęszczać na te zajęcia, i obronić swoje prace , które są i tak sprawdzane p[o łebkach.

Do czego zmierzam, problem jest o wiele większy niż się wydaje, chodzi o na tłok osób mianującymi się tytułami magistra , doktora etc .., w zależności od zakresu danej specjalizacji. A faktycznie nie znających się na swojej pracy.

I chcę podkreślić szkoła nie uczy wychowania, ale raczej interakcji społecznej, i ogólnie nawiązywanie kontaktów, dlatego też jest zasadne użycia cytatu " Z kim przystajesz, tym się stajesz "
Image
ImageImageImage
(—) Jaśnie Oświecony Friedrich Wilhelm Nikolaus Karl von Hohenzollern herbu LaurZwycięski, Diuk Zollern.
User avatar
AE676
Posts: 60
Joined: 7 Feb 2012, o 17:20
Gadu-Gadu: 24606667

Re: Wychowanie w szkole.

Post by AE676 »

W dzisiejszych czasach młodzież (w mniejszości znacznej), to degeneraci. Nie szanują nauczyciela, ani swoich rówieśników. Po prostu to idzie z domu takie wychowanie, taka jest rzeczywistość.
Amstalf Pfisendorf
User avatar
Simon Liberi
Posts: 1741
Joined: 11 Jun 2009, o 11:32
Gadu-Gadu: 0
Location: Grodzisk

Re: Wychowanie w szkole.

Post by Simon Liberi »

Hohenzollern wrote:I chcę podkreślić szkoła nie uczy wychowania, ale raczej interakcji społecznej, i ogólnie nawiązywanie kontaktów, dlatego też jest zasadne użycia cytatu " Z kim przystajesz, tym się stajesz "


Egzystencja wymaga od aktora społecznego w danej interakcji zachowania pewnych norm społeczno-kulturowych. Także nie widzę powodu, dlaczego do interakcji społecznej nie włączyć zasad tzw. "wychowania". W końcu jeżeli podejdziesz do kogoś i dasz mu w mordę, bo nie wiedziałeś, że to nie ładnie, to społeczeństwo nie będzie traktować Cię jako osobę godną zaufania.

Szkoła moim zdaniem jest jeszcze istotniejszą instytucją od rodziny, która powinna uczyć wychowania. W przypadku rodzin patologicznych, kto jeśli nie szkoła będzie próbować wywrzeć na dzieci wpływ, by one nie podążały ścieżką wyznaczoną przez ich rodziców? Ale do tego potrzeba by było nowego systemu oświaty i programu nauczania oraz wychowania tworzonego przez osoby, które się na tym znają (socjologów, psychologów). Czasem mam jednak wrażenie, że jedyny kontakt z naukowym podejściem do człowieka uczniowie mają z pedagogiem szkolnym, z kolei co do niego zdaje się, że na ten zawód trafiają wyrzutki ze studiów.

Co do kindersztuby. Ja tego nie doświadczyłem, ale nasłuchałem się opowiadań. Nikt chyba nie chciałby, aby kulturę wpajano linijką po łapach, czy wymuszaniem płaczu do spodeczków. Po to mamy takie rozwijające się nauki, jak psychologia, socjologia czy pedagogika by znać wyższość motywacji pozytywnych od negatywnych i nie cofać się w rozwoju o setki lat.
Z wyrazami szacunku,
Simon Peter Liberi
Minister Promocji i Informacji
Poseł na Sejm LVII kadencji
Markiz Rychtowic
A0014
Posts: 4349
Joined: 2 Sep 2008, o 12:54
Gadu-Gadu: 1829224

Re: Wychowanie w szkole.

Post by A0014 »

Cel wychowawczy szkoły jest celem pobocznym, a w zasadzie marginalnym. Tak wyglądają niestety fakty.
Problem jest systemowy. W dużej mierze brak pomysłu i gotówki.

Trzeba być na prawdę naiwnym by uwierzyć, że system z jedną godziną wychowawczą(i najczęściej fatalną jej formą) i takim wynagrodzeniem nauczyciela za prowadzenie klasy coś może zmienić.

Często do tego jest tak, że nawet jeśli młody nauczyciel chce coś zrobić, czy wychowawca pomóc uczniowi, to są temperowani przez system i ustawiani w szeregu.

Jest też zapewne granica, w której to szkoła może oddziaływać na ucznia i której nie da się przeskoczyć. Można ewentualnie skupiać się na pewnych celach.

Co do narzekań, że młodsze roczniki są bardziej zdemoralizowane. Zawsze tak było, a sprawę dopełnia jeszcze bardzo szybki rozwój "kultury". Często po prostu nauczyciel i uczeń żyją w zupełnie innym świecie.
(—) Misza Korab-Kaku
User avatar
Gauleiter Kakulski
Posts: 3887
Joined: 31 Jul 2011, o 02:02
Gadu-Gadu: 0
Location: Wielkie Oczy
Contact:

Re: Wychowanie w szkole.

Post by Gauleiter Kakulski »

Teza:

Zwykle w sporach między uczniem a nauczycielem przegrywa ten ostatni.


Jest absurdalnie naciągana. Kończyłem bardzo liberalne LO, miałem naprawdę mocną pozycję w szkole, ale jak pojawiał się spór z twardym nauczycielem, to potrzebowałem bezwzględnego wsparcia większości grona pedagogicznego, by go wygrać. Szkoły bardzo często w bezmyślny sposób łamią prawo (kodeks postępowania administracyjnego to abstrakt), wśród nauczycieli sporą część stanowią ludzie sfrustrowani i prymitywni. Przeciętny uczeń nie ma szans w starciu z nauczycielem.

Mój dobry znajomy prowadzi w jednej z młodzieżówek partyjnych sekcję zajmującą się pomocą uczniom prześladowanym (to odpowiednie słowo) przez szkoły i nauczycieli. Nie miałem pojęcia, że AŻ TAKIE rzeczy się w szkołach wyprawia, dopóki z nim o tym nie pogadałem.

Wychowania w szkole nie ma nie dlatego, że nauczyciele za mało mogą. Nie ma go, bowiem większość nauczycieli chomika nie byłaby w stanie wychować. Konstytucja etyczna typowego belfra jest... podwórkowa. Nie był świadomy odbierania swego wychowania, to i sam nie jest w stanie wychowywać. Przez dwanaście lat spędzonych w polskiej szkole i ponad stu nauczycieli, którzy mnie uczyli, poznałem... czterech bądź pięciu zdolnych do wychowywania ludzi.

Dodam, że to były tzw. "dobre" szkoły.

Można odnieść wrażenie, że ogromna część Polaków zgłupiała, uważając, że najlepsze wychowanie to brak wychowania - dodaje.


Można odnieść wrażenie, że prof. Legutko swoje wrażenia wysysa z palca. Kto jak kto, ale Legutko mówiący o braku wychowania, to dość zabawna sytuacja. Polecam pogadać z jego studentami na temat jego konstytucji etycznej :)
Płk. Gauleiter Komendant Koniunktura-Kakulski von Salvepol
Poseł
Ostatni Prefekt Elfidias
Wielki Armin Republiki Scholandzkiej
Suchar-San

Lepiej być zerem, niż Gauleiterem
Image
A0014
Posts: 4349
Joined: 2 Sep 2008, o 12:54
Gadu-Gadu: 1829224

Re: Wychowanie w szkole.

Post by A0014 »

Tu jeszcze dodam do powyższej wypowiedzi, że nauczyciele często mają tylko podstawowe przeszkolenie pedagogiczne, a i zdarza się, że nie jest to ich wymarzony zawód.
Co do tego kto z kim ma szanse. To też uważam, że uczeń z nauczycielem mającym "renomę", nie ma szans. Wychowawca często nie potrafi po prostu pomóc.
A nie musimy wymagać od ucznia by zwracał się o pomoc do prawników etc.
(—) Misza Korab-Kaku
User avatar
Gauleiter Kakulski
Posts: 3887
Joined: 31 Jul 2011, o 02:02
Gadu-Gadu: 0
Location: Wielkie Oczy
Contact:

Re: Wychowanie w szkole.

Post by Gauleiter Kakulski »

A nie musimy wymagać od ucznia by zwracał się o pomoc do prawników etc.


A to się coraz częściej zdarza.
Last edited by Gauleiter Kakulski on 13 Feb 2012, o 15:38, edited 1 time in total.
Płk. Gauleiter Komendant Koniunktura-Kakulski von Salvepol
Poseł
Ostatni Prefekt Elfidias
Wielki Armin Republiki Scholandzkiej
Suchar-San

Lepiej być zerem, niż Gauleiterem
Image
Locked

Return to “Realna polityka”