Janusz Korwin-Mikke

W tym dziale dyskutujemy na tematy związane z realną polityką
User avatar
Szymon
Posts: 74
Joined: 11 May 2012, o 18:57
Gadu-Gadu: 0
Location: Margon

Janusz Korwin-Mikke

Post by Szymon »

Polecam stronę
http://korwin-mikke.pl/strony/o_jkm

Można się trochę pośmiać z cytatów Pana Janusza, lecz muszę przyznać że troche racji ma :) !

To NIE znaczy że go popieram! A co wy myślicie o Panu Januszu i jego cytatach?
Szymon Chojnacki de Ruth
Obywatel Sarmacki
Członek Rady Naukowej TIH
Redaktor Gazety Teutońskiej
Ziemianin
Filatelista
User avatar
Piotr_II_Grzegorz
Posts: 4679
Joined: 22 Dec 2009, o 11:04

Re: Janusz Korwin-Mikke

Post by Piotr_II_Grzegorz »

Wando!*

*) co nie znaczy że go nie popieram; po prostu temat Korwina powinien kończyć dyskusję w Internecie podobnie jak argumentum ad hitlerum, bo tu był już trylion razy poruszany.

W dużym skrócie:
facet, szalenie inteligentny, który w sposób całkowicie poprawny logicznie wyciąga z błędnych danych początkowych logiczne wnioski, które z racji błędnych danych są oczywiście nieprawdziwe. Nie piszę o ogólnym zarysie - bo jestem libertarianinem i wolnościowcem, chodzi o niesamowity stopień przekłamań w tematach które liznął z grubsza i uważa, że wie o nich wszystko.

To co on pisze o prawie, to najczystszej wody - bardzo często - pokaz całkowitego braku wiedzy na ten temat. On oczywiście napisze, że to dlatego, że dajmy na to ja kończyłem wydział lewa i administracji a nie prawa. No ale k...wa. Jak on pisze, że o areszcie decyduje prokurator (w sensie formalnym), podczas gdy od lat czyni to sąd karny, no to ja nie mam pytań.

Typowy przykład jak najbardziej logicznego a nieprawdziwego myślenia:
Korwin Mikke twierdzi, że jest dożywocie (tak, wiem że pisze się o karze dożywotniego pozbawienia wolności - ale nie róbmy z ch.ja wodotrysku) więc jak ktoś jest skazany na taką karę, to jest już bezkarny - bo drugiego dożywocia nie dostanie. Może na przykład zabić klawisza czy współwięźnia. Dlatego powinna być kara śmierci.

Brzmi logicznie? Owszem...

Tyle, że... w Polsce NIE MA BEZWZGLĘDNEGO DOŻYWOCIA. NIE MA. Zawsze jest możliwość wyjścia. Zawsze jest możliwość ułaskawienia ponadto. Ewentualnego doczekania się amnestii. Nawet drugi wyrok dożywotniego pozbawienia wolności - zmienia sytuację prawną skazanego i ma faktyczny wymiar kary. (tak - nawet faktyczny).

Wiedząc o tym - argumenty JKM nie są za karą śmierci lecz za tym żeby nie wprowadzać przypadkiem bezwzględnego dożywocia.

I takich małych przekłamań jest sporo.

Korwin-Mikke od lat robi również wszystkie możliwe błędy w zakresie taktyki politycznej. Wypowiedzi o Hitlerze, o dzieciach niepełnosprawnych i tak dalej w czasie najgorętszej kampanii, praktyczna impotencja koalicyjna. K*urwa, to nie jest, że spisek okrągłego stołu wyeliminowal Korwina - on sam to robi od lat.

Co oczywiście nie oznacza, że to wybitny, choć kontrowersyjny jeżeli nie polityk to wybitny intelektualista, publicysta, wychowawca wielu pokoleń młodych ludzi, którzy z korwinizmu wyrastają, lecz nie z idei wolności. Postać barwna, wybitnie inteligentna. Dla mnie osobiście jedna z tych nielicznych postaci, które miały olbrzymi wpływ na mój światopogląd, autorytet z kwadrylionem wad.

Bardzo go cenię.
Piotr II Grzegorz
książę senior
http://zlotawolnosc.pl
User avatar
Grigorij
Posts: 1077
Joined: 7 Nov 2011, o 18:17

Re: Janusz Korwin-Mikke

Post by Grigorij »

Ja tylko podziękuję, WKM, że zechciał poświęcić tyle czasu na opisanie szui o nazwisku Mikke!
Grigorij
User avatar
Krzysztof Bojar
Posts: 295
Joined: 14 Mar 2012, o 15:46
Gadu-Gadu: 0

Re: Janusz Korwin-Mikke

Post by Krzysztof Bojar »

Mój ulubiony ostatnio cytat z Korwina: "Linię kolejową z Wiednia do Konstantynopola (chwilowo Stambuł) budowano...". Jest to dla mnie kolejny przykład sytuacji, w której rozumowania Korwina nie umiem zidentyfikować jako czegokolwiek innego niż chamskiego etnocentryzmu i rasizmu. Podobnie pogarda dla kultur Dalekiego Wschodu, na którą natknąłem się z kilku jego tekstach. Dziwne i niezrozumiałe, gdy przychodzi od człowieka ogromnie oczytanego i inteligentnego. Ale to wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o powody, dla którego budzi on we mnie lekkie obrzydzenie (inny to np. ściąganie do Kongresu Nowej Prawicy wszelkiego nacjonalistycznego pomiotu, z sposób planowy i wyrachowany).

Często ma rację w szczegółowych kwestiach, ale nie rozumiem, jak można przy okazji pomijać wszystkie jego plugastwa. Poza oczywiście osobami, które myślą podobnymi kategoriami jak on, ale takich szczęśliwie nie ma tak dużo. :]
--
Krzysztof baron Bojar
p.o. starosty Grodziska
członek zarządu FLM
dumny monarchofaszysta
User avatar
Helwetyk
Posts: 14197
Joined: 2 Sep 2008, o 04:46
Location: Wielkie Oczy

Re: Janusz Korwin-Mikke

Post by Helwetyk »

Piotr_II_Grzegorz wrote:W dużym skrócie: facet, szalenie inteligentny, który w sposób całkowicie poprawny logicznie wyciąga z błędnych danych początkowych logiczne wnioski, które z racji błędnych danych są oczywiście nieprawdziwe.

Określenie „błędne dane początkowe” nie oddaje sprawiedliwości stanowi faktycznemu.

Pan Korwin-Mikke zwyczajnie bredzi. Chciałem wskazać konkretne przykłady, ale uświadomiłem sobie, że to wymagałoby przejrzenia zdecydowanej większości jego publicystyki, na co nawet gdybym miał czas (a realioza gryzie mnie wściekle) nie mam ochoty. Ograniczę się do jednego, z 10 maja 2012 r. — „Globalne Ocieplenie też jest (zwłaszcza latem…) tylko nie ma nic wspólnego z działalnością człowieka. A dziura ozonowa jest nad Antarktydą i naprawdę nie powstała dlatego, że pingwiny uzywają lodówek i klimatyzatorów”.

Stwierdzenia tak fałszywe i głupie, że nie wiadomo, od czego zacząć…
(—) Helwetyk Romański, Namiestnik Palatynatu Leocji
User avatar
Piotr_II_Grzegorz
Posts: 4679
Joined: 22 Dec 2009, o 11:04

Re: Janusz Korwin-Mikke

Post by Piotr_II_Grzegorz »

Krzysztof Bojar wrote:Mój ulubiony ostatnio cytat z Korwina: "Linię kolejową z Wiednia do Konstantynopola (chwilowo Stambuł) budowano...".


Ja myślę, że on chce pokazać, jaki to on nie jest twardy. A wychodzi z tego oszołomstwo. Mówienie o "bandyckim" państwie chociażby. O podatkach za Hitlera. O prawach kobiet.

... no właśnie... zatrzymajmy się przy prawach kobiet bo to mój ulubiony temat do analizy korwinizmu.

Kobiety do garów
Człowiek o poglądach konserwatywno-liberalnych, posiadający jednocześnie instynkt polityczny, powiedziałby:
"Poprzez reformy rynkowe doprowadzimy do tego, że sytuacja na rynku pracy będzie taka, że do utrzymania rodziny wystarczy jedna osoba, bo państwo nie zabierze tyle w podatkach, które owszem coś tam gwarantują, ale polegają głównie na marnotrawstwu. Dlatego każda jednostka będzie miała prawdziwą swobodę wyboru kariery życiowej. Nie będzie tak, że kobiety, które chciałby realizować się przede wszystkim w roli żon i matek, będą zmuszane przez przymus ekonomiczny do podjęcia pracy, często na gorzej opłacanych od mężczyzn stanowiskach. Szanuję kobiety, które chcą się realizować zawodowo. Uważam, że wiele kobiet w bardzo wielu zawodach może odnosić sukces. Nie mniej uważam również, że praca kobiety w domu, że wychowanie dzieci - to wysiłek co najmniej równie doniosły co praca zawodowa. To od dobrego wychowania dzieci zależy przyszłość: i rodziny i nas obywateli polskich jako wspólnoty. Dlatego również wysokim szacunkiem darzę kobiety, które zajmują się ogniskiem domowym. Jako Kongres Nowej Prawicy, uważamy, że polityka fiskalna winna być skonstruowana w ten sposób, aby nie dyskryminować kobiet, ze względu na ich wybory kariery życiowej".

U Korwina to będzie stek o tym, że jak kobieta idzie do pracy to jest gwałcona, że nikt nie widział kobiet górników i szambonurków, że mają gorsze zarobki bo gorzej wykonują swoją pracę i tak dalej.

Co nie znaczy, że Korwin nie ma racji. W pracy faktycznie może zdarzać się molestowanie seksualne. Do części zawodów przeciętnie kobieta nadaje się gorzej od mężczyzny i w sposób naturalny osiąga gorsze zarobki. (nota bene jest pełno zawodów, gdzie preferowane są kobiety górnik vs przedszkolanka; murarz vs kosmetyczna). Natomiast podanie tego w takim sosie, w jakim czasem podaje Korwin Mikke, to polityczny samobój

Geje (tfu!)

Kolejny przykład braku zmysłu politycznego u Korwina to kwestia używanej nomenklatury. Korwin uważa bowiem, że bez zmiany pojęć nie zmieni się świata. I konsekwentnie zmienia pojęcia. Co wyklucza dyskurs. Nie ma on bowiem mocy sprawczej tak dużej, aby zmienić usus i jeżeli narzuca nową nomenklaturę to grupie swoich stałych czytelników. Oni rozumiejąc pojęcia, potrafią nimi operować i rozumieją co Korwin ma na myśl. Ludzie - w całej swojej masie - takiej zdolności nie mają. Nie dlatego, że są głupi. Nie dlatego, że Korwina jest w stanie zrozumieć 2% elity społeczeństwa - bo nie rozumie go żadna elita, tylko zafascynowani nim licealiści i studenci; ale dlatego, że po prostu stosuje rażąco odmienną od przyjętej siatkę pojęciową.

Przykład:
Korwin mówi: "Tfu (spluwa) Geje! Ja szanuję homosiów, ale nie (tfu!) gejów"

Otóż: według korwina homoś - to gej. Natomiast gej - to radykalny działacz środowisk homoseksualnych.

Zdanie przetłumaczone z korwinowskiego na polski:
"Uważam, że to co robią ludzie w łóżku to ich prywatna sprawa Szanuję gejów. Natomiast jednoznacznie sprzeciwiam się tezom głoszonym przez radykalnych działaczy homoseksualnych"

Brzmi jak normalna teza polityczna, mieszcząca się w granicach dopuszczalnego dyskursu.

Wnioski
Jeżeli celem Korwina (a chyba tak) jest zmiana sposobu myślenia, mówienie, że król jest nagi, to w wielu sprawach mu się udało. Kolejne pokolenia młodzieży, który o panu w muszce zapomnieli pewne podstawy, definicje Korwina gdzieś tam głęboko w sobie zatrzymały... z (tfu) gejami - to nie przejdzie (mam nadzieje, bo to bzdura), ale z tym, że "na przykład 70% ceny benzyny to podatek" już w głowach ludzi tkwi. Chociaż nie wiem czy to nie większa zasługa Kazika Staszewskiego.
Piotr II Grzegorz
książę senior
http://zlotawolnosc.pl
User avatar
Piotr_II_Grzegorz
Posts: 4679
Joined: 22 Dec 2009, o 11:04

Re: Janusz Korwin-Mikke

Post by Piotr_II_Grzegorz »

Dodam...

O bredzeniu
Natomiast niezależnie od tego wszystkiego, w szczególności tam, gdzie wymagana jest wiedza fachowa, często tezy Korwina, z powodu - nazwijmy rzecz po imieniu - ignorancji - polegają faktycznie, jak to pisze PMK, na bredzeniu. Ja zweryfikowałem kilka, jeżeli chodzi o prawo (bo jestem w stanie to zweryfikować), wydaje mi się (choć sam nie jestem specjalistą, ale temat mnie interesuje), że stosuje potworne uproszczenia, jeżeli chodzi o rozumienie teorii ewolucji (chociaż akurat jest darwinistą - dzięki Wandzie - a nie kreacjonistą - bo tego bym nie wytrzymał)
Piotr II Grzegorz
książę senior
http://zlotawolnosc.pl
User avatar
Helwetyk
Posts: 14197
Joined: 2 Sep 2008, o 04:46
Location: Wielkie Oczy

Re: Janusz Korwin-Mikke

Post by Helwetyk »

Piotr_II_Grzegorz wrote:[…] często tezy Korwina, z powodu - nazwijmy rzecz po imieniu - ignorancji - polegają faktycznie, jak to pisze PMK, na bredzeniu.

http://www.youtube.com/watch?v=PcY_VLbNVFc — p. Korwin-Mikke obala teorię globalnego ocieplenia. Autentyk. Wracając do jego inteligencji twierdzę, że są do wyboru dwa warianty: albo jest idiotą, albo (ku czemu się skłaniam), że postanowił, że utrzymuje się z idiotów, a to nakłada na niego pewne, hm, ograniczenia.
(—) Helwetyk Romański, Namiestnik Palatynatu Leocji
User avatar
Gauleiter Kakulski
Posts: 3887
Joined: 31 Jul 2011, o 02:02
Gadu-Gadu: 0
Location: Wielkie Oczy
Contact:

Re: Janusz Korwin-Mikke

Post by Gauleiter Kakulski »

O podatkach za Hitlera


Co jest kompletnym absurdem, bo państwa przed II WŚ utrzymywały się w sporej mierze z monopoli państwowych i przemysłu publicznego. Jeżeli przyrównać budżet II RP do jej PKB, to wyjdzie bardzo podobna relacja, jak dziś.

A "niskie podatki" za Hitlera skutkowały między innymi tym, że masło na chlebie miała wierchuszka, bądź prostytutki wierchuszki (masło było popularną walutą zamienną).

O bredzeniu


Dodam, że o ekonomii też nie ma, jako filozof, pojęcia. Żeby jego tezy były prawdziwe, trzeba by przyjąć pierdyliard założeń. Problem polega na tym, że założenia te są sprzeczne z rzeczywistością.

Nota bene to nie jedyny geniusz. Pewien ekonomista przewiduje Wielkie Polskie Bankurctwo od co najmniej 2007 roku i sięga po coraz mniej godne środki, by jego prognoza wreszcie się sprawdziła. A rzeczony artykuł jest absurdalny, bo skoro grozi nam masowy dodruk pieniądza, to warto wydać to, co się ma, póki jest cokolwiek warte.
Płk. Gauleiter Komendant Koniunktura-Kakulski von Salvepol
Poseł
Ostatni Prefekt Elfidias
Wielki Armin Republiki Scholandzkiej
Suchar-San

Lepiej być zerem, niż Gauleiterem
Image
User avatar
Piotr_II_Grzegorz
Posts: 4679
Joined: 22 Dec 2009, o 11:04

Re: Janusz Korwin-Mikke

Post by Piotr_II_Grzegorz »

Gauleiter Kakulski wrote:Dodam, że o ekonomii też nie ma, jako filozof, pojęcia.


Prawdopodobnie są i tutaj przekłamania. Co nie zmienia faktu, że akurat są ekonomiści z krwi i kości, w tym ci wybitni, którzy idą w kierunku jasnego poparcia dla gospodarki możliwie w pełni wolnorynkowej. Chociaż, jak się przyjrzeć szczegółom (podręcznikowy wręcz przykład odwróconego podatku obywatelskiego u Friedmana - czyli w trochę inny sposób ujęta pensja/emerytura obywatelska - to wnioski mogą być ciekawe). Zresztą budzi zastanowienie pewna kategoryczność wypowiadanych sądów, gdy kij ma dwa końce. To nie jest przecież tak, że rząd zabiera ci 140 złotych a daje w postaci usług 100 złotych. Przyjmijmy, że faktycznie to 40 złotych marnotrawi (chociażby spowalniając obrót pieniądza), to jednak to tak jak mówi Korwin wychodzi per capita, uśrednienie. Celowo (lekceważąc nią) pomija funkcję redystrybucyjną państwa.

A uczciwe podejście byłoby takie: wolny rynek - szybszy wzrost; ale brak redystrybucji - przynajmniej w okresie przejściowym i z pewnością dla dolnych klas społecznych - wiele problemów, gdy akurat powinie się noga. Fakty bankructw z powodu leczenia w USA - to przecież fakty a nie humbug. Korwin jest co prawda konsekwentny - bo on mówi wprost: "a niech zdychają, skoro się nie ubezpieczyli / są leniwi", ale to znowu jest uproszczenie. Dziecko 3-letnie z sierocińca, chorujące do tego na - powiedzmy nie bardzo drogą - ale jednak przeciętnie kosztowną chorobę - kiedy miało się ubezpieczyć? Korwin pojedzie wtedy darwinizmem - że dla gatunku lepiej, żeby umarło, albo w najlepszym wypadku, że poradzi dobroczynność dobrowolna.

Jestem za zasadą pomocniczości - to znaczy państwo ingeruje tylko jak nie daje sobie rady samorząd, a samorząd gdy nie daje rady społeczeństwo (organizacje, kościoły), a wspólnota tylko wtedy gdy nie daje sobie rady rodzina, a rodzina, gdy nie daje sobie rady jednostka. Ta zasada jest naczelną zasadą polskiej Konstytucji, moim zdaniem realizowaną w zbyt małym zakresie. I faktycznie, w wielu zakresach ingerencja państwa jest nadmierna. Natomiast, przy obecnym stanie rozwoju społeczeństwa powrotu do wieku XIX, chyba że wcześniej doszłoby do katastrofy w stylu Mad Max - nie będzie. Przykład: stosunek jednostka vs korporacja - to rodzi potrzebę prawa konsumenckiego. Gdyby tu była czysta swoboda umów - to do tej pory nie dałoby się zmienić numeru u operatora sieci komórkowej i rynek tego by nie wyregulował, no może z czasem - ale nie sądzę. Tak samo jak XIX wieczni myśliciele wolnorynkowi nie zakładali, że rynek zastąpi sądy powszechne czy wojsko, tak przy nowych zjawiskach być może są sytuacje gdy rynek sobie nie poradzi. Państwo - nawet dla liberarianina minimalne, ale być musi.

Trochę science-fiction
Załóżmy, że 98% dóbr i usług będzie generowane przez roboty ze sztuczną inteligencją. Roboty stanowią własność prywatną - i w 95% są własnością wielkich korporacji. Czy w takim wypadku dawanie wszelkich zysków właścicielom korporacji - przy wegetacji pozostałej ludności jest zasadne. Czy też - spokojnie można sobie pozwolić na to, żeby połowa tego dochodu podlegała redystrybucji. Korwin powie - że tak, że musi być konkurencja, bo inaczej gatunek ludzki zdziadzieje... Z jednej strony tak, ale z drugiej miliarder nadal byłby miliarderem. Co szkodzi, żeby ten leniuch żył sobie w super warunkach i miał wakacje na Księżycu lub w Tunezji, podczas gdy jego stać będzie na podróż na Alpha Centauri. Nadal motywacja do bogacenia byłaby.

System rynkowy oczywiście zadziałałby, ale być może w praktyce społeczeństwo bardziej egalitarne mogłoby być paradoksalnie wydajniejszym. Brak stresów o byt - powodowałby podążanie drogą kariery z powodu zainteresowań a nie przymusu ekonomicznego. A być może nie - ale to są otwarte pytania. W każdym razie wydaje mi się, że czym więcej techniki i bogactwa - tym ingerencja państwa w więcej dziedzin jest uzasadniona, przy czym - w razie wątpliwości rynek, w razie wątpliwości rodzina, w razie wątpliwości organizacje społeczne, w razie wątpliwości samorząd i dopiero na końcu państwo.

Oczywiście - a contrario - jestem przekonany, że nie powstanie społeczeństwo całkowicie zniewolone, komunistyczne w takim dosłownym znaczeniu, choć przy rozwoju sztucznej inteligencji i pracy przez roboty - byłoby ono w końcu ekonomicznie możliwe - ale przy zabiciu możliwości awansu - człowiek byłby totalnie nieszczęśliwy. Brak konkurencji zabija człowieczeństwo, chociaż ekstremalnie trudne warunki - być może je wzmacniają, ale przy pewnym rozwoju społeczeństwa - ten co ma źle, może - z naszego punktu widzenia mieć całkiem nieźle, nie musi głodować, nie musi mieć zabranego dostępu do dóbr kultury, do odzienia i tak dalej.
Piotr II Grzegorz
książę senior
http://zlotawolnosc.pl
Locked

Return to “Realna polityka”