[BH] Zestawy obrony bezpośredniej

Dział archiwalny
Locked
User avatar
nospheratu
Posts: 517
Joined: 26 Feb 2010, o 13:27
Gadu-Gadu: 879787

[BH] Zestawy obrony bezpośredniej

Post by nospheratu »

Goalkeeper

Okrętowy, autonomiczny, lufowy zestaw przeciwlotniczej i przeciwrakietowej obrony bezpośredniej. Opracowany na początku lat 70. na zamówienie Królewskiej Holenderskiej Marynarki Wojennej po analizie zastosowania przeciwokrętowych pocisków kierowanych w wojnach arabsko-izraelskich 1967 i 1973 r. system powstał w 1976 r. w firmie Holandse Signaalapparaten (obecnie jako Signaall wchodzącej w skład grupy Thomson-CSF) z przeznaczeniem zapewnienia obrony przeciwlotniczej bliskiego zasiegu fregat typu Kortenaer.
W 1978 r. dokonano wyboru systemu kierowania ogniem zestawu oraz działka. System kierowania miał być modyfikacją opracowanego do naprowadzania armat przeciwlotniczych małego kalibru zestawu radiolokacyjnego Flycather. Środkiem rażenia miało być 30 mm siedmiolufowe działko rotacyjne (system Gatlinga) GAU-8/A amerykańskiej firmy General Electric, znane z uzbrojenia samolotu szturmowego A-10 Thunderbolt II.
Prototyp zestawu skompletowano w 1981 r. i przez następne dwa lata poddawano próbom na stanowiskach naziemnych, a w 1983 r. został zamówiony przez Królewską Holenderską Marynarkę Wojenną, a w roku następnym przez takze przez Royal Navy. Otrzymalie tego zamówielnia było wielkim sukcesem Signaala, jako ze Brytyjczycy po konflikcie falklandzkim w 1982 r. zakupili w celu poprawy zdolności obrony przed pociskami woda-woda i powietrze-woda najcenniejszych jednostek swej floty pewną liczbę analogicznych amerykańskich zestawów Mk 15 Vulcan-Phalanx, ale uznano je w rezultacie za mniej skuteczne niż Goalkeeper.
Pierwszym okrętem na którym zamontowano seryjny zestaw była fregata Gallenburgh (typ Kontenaer), która weszła do służby we wrześniu 1984 r. Goalkeeper został umieszczony na dachu hangaru pokładowego śmigłowca.
W 1990 r. Goalkeeper został poddany intensywnym testom przez US Navy m.in. strzelaniom do pocisków Harpoon, ale mino osiągniętej wysokiej skuteczności do zamówienia nie doszło.
Ze względu na dużą skuteczność działka i precyzję kierowania ogniem Goalkeeper jest nadal uważany za bardzo skuteczny nawet wobec pocisków rakietowych o prędkościach rzęcu Mach 3. Jednak na stosunkowo niewielkie rozpowszechnienie zestawu wpływa jego wysoka cena, duży stopień komplikacji wyposażenia i przestrzeń zajmowana pod pokładem - do 2,8 m (Mk 15 można zainstalować praktycznie bez ingerencji w strukturę okrętu), dlatego w latach 90. opracowany został wariant mieszczący się w standardowym okrętowym kontenerze-module.
Obecnie system Goalkeeper używany jest lub był siedmiu krajach w ilości ok. 80 zestawów:
- Niemczech (fregaty typu Bremmen do 1991 r.),
- Holandii (fregaty typów Jacob van Heemskerck, Kortenaer, Karel Doorman, Tromp, zaopatrzeniowce typów Poolster i Amsterdam),
- Katarze (korwety typu Vita),
- Zjednoczonych Emiratach Arabskich (korwety typu Lursen
- Wielkiej Brytanii (lotniskowce typu Invincible, fragaty typu 22 3 serii, zaopatrzeniowce typu Fort Victoria),
- Kuwejcie (korwety typu Combattante IVNG),
- Omanie (korwety typu Vigilance).

Opis techniczny

Działko:
kaliber [mm] - 30
typ - GE Sea Vulcan 30 (GAU-8/A), siedmiolufowe, napędzane elektrohydraulicznie, w układzie Gatlinga
szybkostrzelność [strz./min.] - 4200
amunicja: pociski odłamkowo-zapalające (HEI) i podkalibrowe z odrzucanym płaszczem (APDS)
masa pocisku [g] - 369
prędkość początkowa [m/s] - 1020 (HEI), 1150 (APDS)
donośność skuteczna [m] - 3000
strefa rażenia [m] - 200-3000
kąt podniesienia [stopnie] - -25 - +85
zapas amunicji na stanowisku [naboje] - 1190

System kierowania ogniem:
- radar obserwacyjny pracujący na fali I,
- radar śledzący cel pracujący na falach I oraz K,
- kamera telewizyjna pracująca także przy niskim poziomie oświetlenia (planuje się zastosowanie termowizora),
- cyfrowy komputer balistyczny,

Masa stanowiska bez amunicji [kg] - 6800
Masa zestawu bez amunicji [kg] - 10550
Masa załadowanego magazynu amunicji [kg] 1780
Wymiary:
- wysokość [cm] - 341,2
- głębokość [cm] - 280
- przestrzeń zajmowana na pokładzie - koło o średnicy 526 cm

Image
Emanuel mar. Śmigło
User avatar
nospheratu
Posts: 517
Joined: 26 Feb 2010, o 13:27
Gadu-Gadu: 879787

Re: Zestawy obrony bezpośredniej

Post by nospheratu »

Sea Zenith

25mm Oerlikon GBM-B 1 Z rozwijał się od systemu CIWS (strażnika morskiego). Od 1989r. to dotyczyło systemu GM25-SZ (Sea Zenith). Podczas święta Marynarki, w maju 1989 roku zostało ujawnione, że zaczęto produkcję GM25-SS (Sea Shield). Prototyp Sea Shield Ukazał się jeszcze w 1989 roku I na lato zaplanowano próbę ognia tego działka. Sea Zenith jest czterolufowym 25 mm działkiem. Przeciw rakietom używana jest specjalna amunicja zapewniająca dużą skuteczność uszkodzenia pojedynczego celu i inicjująca eksplozję głowicy bojowej. Przeciwko celom powietrznym można używać w większości przypadków amunicję konwencjonalną. Cztery działka osiągają mają sumaryczną szybkostrzelność 3400 strz./min. Pod każdą lufą znajduje się bęben z 3300 sztukami amunicji, który może być umieszczony pod lub na pokładzie. Przeładowania można dokonywać podczas cyklu ogniowego. Wieża GM25-SS ma wysokość 2,57m, szerokość 2,57m i głębokość 3,44m. Sea Shield Został zaprojektowany Specjalnie dla małych jednostek: korwet, fregat o małych rozmiarach i (wyporność : 500-1500 ton). System zachowuje KBB luf a jego wszystkie elementy zamknięte są w wieży osłaniającej przed działaniem czynników atmosferycznych i zamontowanej na pokładzie. W wieży znajduje się 1000 pocisków: cztery bębny po 250 pocisków. Wieża ma wysokość 2,63 m i szerokość 2,61 m. Kilka systemów Sea Zenith (GM25-SZ) zostało sprzedanych do Turcji na fregaty „Yavuz” (MEKO 200TN Track I) i „Barbaros” (MEKO 200TN Track IIA).

DANE TECHNICZNE

Kaliber: 25 mm
Dł. lufy: 65 kalibrów
Kat podniesienia: -10˚ do +122˚
Kąt obrotu: 340˚
Prędkość obrotu: 2,5 rad/s
Prędkość podniesienia: 2,5 rad/s
Ciężar całkowity: 4400 kg (z amunicją)
Prędkość początkowa pocisków: 1355 m/s
Zasięg: 1,07 Mm (2 km)
Masa naboju:
625g - TP-T
615g - APP-T, APDS-T
625g - HEI

Image
Emanuel mar. Śmigło
User avatar
nospheratu
Posts: 517
Joined: 26 Feb 2010, o 13:27
Gadu-Gadu: 879787

Re: Zestawy obrony bezpośredniej

Post by nospheratu »

Rosyjskie, okrętowe kompleksy obrony bezpośredniej - część I

Radziecka marynarka wojenna była bodaj pierwszą, która doceni­ła możliwości kierowanych rakiet przeciwokrętowych. Pierwsze z nich przyjęto do uzbrojenia jesz­cze w latach 50, a później systematycznie opracowywano, testowano i wprowadza­no do służby kolejne, odpalane z pokła­dów samolotów, okrętów i wyrzutni brzegowych. Do końca XX wieku opracowa­no kilkadziesiąt typów takich pocisków, ponad 20 z nich (nie licząc ich różnych wersji i odmian) przyjęto na uzbrojenie, co jest niewątpliwym rekordem. Marynarka radziecka próbowała w ten sposób zrów­noważyć druzgocącą przewagę potencjal­nego nieprzyjaciela w dziedzinie okrętów wojennych.

Wraz z przyjmowaniem do służby coraz doskonalszych rakiet w ZSRR dojrzewa­ła świadomość konieczności opracowania środków obrony przed nimi, gdyż prędzej czy później nieprzyjaciel musiał zauwa­żyć swoje zapóźnienie w tej dziedzinie i opracować własne rakiety przeciwokrętowe. Dość krótko trwały nadzieje, że takie rakiety da się zwalczać za pomocą kla­sycznych środków. Prawdopodobieństwo trafienia ich przez przeciwlotnicze poci­ski artyleryjskie było znikome, nawet dla rakiet poddźwiękowych. Nadlatujących na małej wysokości rakiet drugiego pokolenia nie były w stanie przechwycić także pierw­sze okrętowe przeciwlotnicze rakiety kiero­wane. Wymagań dotyczących możliwości zwalczania szybkich i niskolecących celów nie spełniały także radzieckie rakiety plot. produkowane w latach 60 i 70., a w owym czasie potencjalny przeciwnik dyspono­wał już skutecznymi rakietami, np. typów Exocet i Harpoon. Konieczne były szybkie decyzje, aby zmniejszyć stwarzane przez nie zagrożenie. Oprócz zwiększenia wyma­gań wobec projektowanych okrętowych kompleksów rakiet przeciwlotniczych oraz środków arty­leryjskich postanowiono opracować kom­pleksy, przeznaczone przede wszystkim do zwalczania rakiet przeciwokrętowych.

Wymagania wobec kompleksów prze­ciwrakietowych, nazwanych w późniejszej, opracowanej w 1977 r. „Koncepcji rozwo­ju obrony powietrznej MW” kompleksa­mi samoobrony, stopniowo podwyższa­no, obecnie przyjmuje się, że w przypad­ku rakiet poddźwiękowych dla zapew­nienia okrętowi bezpieczeństwa koniecz­ne jest uszkodzenie ich układu sterowa­nia lub powierzchni aerodynamicznych w odległości 1,5 km, poważne uszkodzenie struktury kadłuba w odległości 700 m lub detonacja jej części bojowej w odl. 300 m od okrętu. Dla rakiet naddźwiękowych te dystanse powinny być znacznie większe. Za oczywistą uznano konieczność skutecz­nego śledzenia i rażenia pocisków o bar­dzo niewielkiej powierzchni czołowej (np. dla Harpoona wynosi ona 0,04 m2), lecą­cych na wysokości poniżej 10 m nad wodą. Na dodatek wykrycie celu było możliwe w odległości najwyżej kilkunastu km od okrętu. Początkowo oczywiste wydawało się, że idealną bronią będą szybkostrzelne, naprowadzane za pomocą radiolokatora działka, gdyż rakiety kierowane były wów­czas zbyt duże i -mało zwrotne, aby sku­tecznie naprowadzać je na niewielkie cele, ich czas reakcji był także zbyt długi. Mimo tego od konstruktorów okrętowych rakiet plot. zażądano przystosowania pocisków kolejnej generacji do zwalczania celów niskolecących.

Jako pierwsze zakończono projekto­wanie lufowego zestawu przeciwrakieto­wego. Istotnie przyczynił się do tego fakt wcześniejszego opracowania okrętowego zestawu artyleryjskiego AK-230 z radio-lokatorem MR-104 Ryś (początek prac w 1956r., w uzbrojeniu od 1962 r.). Był to pierwszy radziecki i jeden z pierwszych na świecie zestawów, w których wieże artyle­ryjskie były bezzałogowe. Ich niewielkie wymiary, podobnie jak niewielkie wymia­ry radiolokatora kierowania ogniem oraz dublującego go celownika optycznego Kolonka, umożliwiły instalowanie zesta­wu na stosunkowo niewielkich okrętach oraz dozbrojenie weń większych jedno­stek bez istotnej ich przebudowy. Dla zwalczania rakiet niewystarczająca była jednak zarówno szybkostrzelność działek, jak i możliwości radiolokatora. Dlatego 15 lipca 1963 r. dowództwo WMF zarzą­dziło rozpoczęcie prac projektowych nad dedykowanym zestawem przeciwrakie­towym A-213, bazującym na AK-230-MR-104. Zespół M. Knebelmana umieścił w wieży o podobnej konstrukcji i wymia­rach sześciolufową rotacyjną armatę auto­matyczną AO-18 kał. 30 mm, opracowa­ny przez zespół z KBP pod kierunkiem W. Griaziewa. Konstrukcja działka okazała się nadzwyczaj udana i niezawodna, chłodze­nie bloku luf cieczą umożliwiło osiąga­nie praktycznej szybkostrzelności prawie 5000 strz./min. i wystrzeliwanie serii, liczą­cych nawet 400 pocisków. Niezmienna celność była początkowo zachowywa­na dla pierwszych 2000 pocisków, póź­niej postępujące zużycie luf powodowa­ło wzrost rozrzutu. Dzięki zastosowaniu energii gazów prochowych do przełado­wania broni masa działka wynosiła tylko 205 kg. Uruchomienie napędu następo­wało za pomocą startera pneumatycznego lub pirotechnicznego. Lufy miały długość 54 kalibrów, która umożliwiała pociskom osiąganie prędkości początkowej 880 m/s. Zakres kątów podniesienia wynosił od -12 do +88°, donośność 4000 m, pułap zwal­czanych celów - 2500 m.

Radiolokator MR-123 Wympieł, choć zewnętrznie podobny do MR-104, był nową konstrukcją zespołu W. Jegorowa z KB Topaz i umożliwiał niezawodne śle­dzenie niewielkich celów nawet na tle silnie falującego morza. Dopracowanie zestawu A-213, znanego pod później­szym oznaczeniem AK-630 trwało jednak długo - próby wieży, ważącej 1800 kg, rozpoczęto w 1969 r., radaru rok później, a przyjęcie na uzbrojenie nastąpiło dopie­ro w 1976 r. Niezależnie od tego produk­cja seryjna była prowadzona w Tulę od 1969 r., kiedy dostarczono Marynarce 4 wieże. W następnym roku wyproduko­wano ich 12, w 1973 r. już 37, później tempo produkcji uległo dalszemu przy­spieszeniu. W sumie wyprodukowano nieco ponad 1000 wież AK-630 i uzbro­jono w nie ponad 400 okrętów radziec­kich oraz kilkadziesiąt, przeznaczonych na eksport (polska MW ma 15 AK-630 na 8 okrętach). Większość z nich to nieznacz­nie zmodernizowane AK-630M, w których płaski magazyn amunicji zastąpiono bęb­nowym. W obu mieściło się po 2000 nabojów o łącznej masie (z ogniwami taśmy) 1918 kg. Na większych okrętach dodano też magazyn dla 1000 zataśmowanych nabojów, które można szybko, choć ręcz­nie doładować do bębna.

Bodaj najpoważniejszą słabością AK-630, szczególnie w porównaniu z użyt­kowanym od 1980 r. amerykańskim zesta­wem Vulcan-Phalanx, był brak odpo­wiedniej amunicji. Opracowano jedynie nowy, cięższy pocisk odłamkowo-zapalający, nadający się jednak raczej do zwal­czania samolotów i małych celów mor­skich. W latach 1982-89 pracowano inten­sywnie nad nowym pociskiem odłam­kowym z kierunkową wiązką odłamków i zapalnikiem zbliżeniowym Dalnomier. Początkowo na przeszkodzie stała duża masa zapalnika, przez co część bojo­wa była zbyt słaba. Postępy miniaturyzacji pozwoliły na skonstruowanie znacz­nie mniejszego zapalnika, ale o rezygna­cji z przyjęcia go na uzbrojenie zadecydo­wała zbyt wysoka - zdaniem wojskowych - cena. Druga wada AK-630 ujawniła się w trakcie eksploatacji - na okrętach, na któ­rych radiolokatory MR-123 znajdowały się w znacznej odległości od stanowisk ognio­wych, celność działek znacząco malała (nie udało się osiągnąć wystarczająco dokład­nej korekty wskazań układu naprowadza­nia przy niewielkiej odległości celu).

Do AK-630 jest ogromnie podobny także zestaw przeciwlotniczy AK-306 (A-219). Został opracowany w wyniku decyzji z 1971 r. jako uzbrojenie okrętów o małej wyporności i jednostek pomocniczych. Szybkostrzelność działka AO-18Ł zmniej­szono do 1000 strz./min., dzięki czemu można było zrezygnować z chłodzenia luf cieczą. Zapas gotowej do użycia amu­nicji także zmniejszono do 500 szt., a łącz­na masa wieży wynosi 1600 kg. Dla czę­ści trałowców opracowano niskomagnetyczny wariant AK-306 z większym uży­ciem metali kolorowych, ale też o mniej­szej trwałości. AK-306, naprowadzany na cel za pomocą optycznego celownika Lazur, nie nadaje się jednak do zwalcza­nia rakiet ze względu na zbyt małą szyb­kostrzelność i brak sprzężenia z radioloka­cyjnym systemem wykrywania i śledzenia celów powietrznych.

Istotne zwiększenie skuteczności miał zapewnić zestaw AK-630M 1-2 Rój, opra­cowywany od 1983 r. przez zespół W. Bakaliewa z CKIB SOO. Projekt zakładał sprzężenie w każdej z wież pary zmoder­nizowanych działek AO-18M (GSz-6-30K) o gwarantowanej trwałości luf nie mniej­szej niż 12 tyś. strzałów. Początkowo pla­nowano synchronizację obrotów, ale osta­tecznie między wylotami luf obu blo­ków zainstalowano kompensator gazo­wy, dzięki czemu nie występują drgania, wywołane asymetrią sił odrzutu, możliwe jest także prowadzenie ognia tylko przez jedno działko. Praktyczna szybkostrzelność zwiększyła się dwukrotnie, a zapas gotowej do użycia amunicji zwiększono do 4000 szt. (wieża waży 2,5 t, z amuni­cją 6,51). Radiolokator zestawu udoskona­lono i nadano mu oznaczenie MR-123-02FT (nazywany też MR-123AM2). Radar pracu­je w paśmie l, ma zasięg automatycznego śledzenia 30 km, szerokość wiązki wynosi 1,8°. W trybie poszukiwania celów antena obraca się z częstością 15 obr./min. Stacja z osprzętem waży 5,2 t. W Roju wprowa­dzono także optroniczny, stabilizowany celownik FOT z dalmierzem laserowym ŁDM-1 Krejsier, a potem SP-521 z nowym dalmierzem laserowym, ruchomy w zakre­sie ±170° w poziomie i -25 +85° w pionie. Cały celownik, wraz ze stanowiskiem operatora waży 650 kg. Utrzymano przy tym 70% unifikację części wieżowej z wieżą AK-630M i stworzono możliwość instala­cji Rojów na wszystkich typach okrętów uzbrojonych w AK-630. Po 6 latach przy­gotowano prototyp zestawu, próby mor­skie jednej wieży prowadzono na kutrze rakietowym (półwodolocie) proj. 2066, na którym testowano także wyrzutnie poci­sków woda-woda 3M24 Uran. Był to jedy­ny rosyjski okręt uzbrojony w AK-630M1-2 (w listopadzie 2001 r. wieżę zdemontowa­no i... zdano do magazynu) gdyż ostatecz­nie nie przyjęto go na uzbrojenie.

Jedną z głównych przyczyn utraty zain­teresowania zestawem Rój była krytycz­na ocena jego możliwości wobec rakiet przeciwokrętowych nowej generacji. Zdecydowanie więcej zwolenników miał w dowództwie WMF pogląd, że z zada­niem tym lepiej poradzą sobie kierowane rakiety nowego pokolenia. Ich konstrukto­rzy zapewniali, że „w zasięgu ręki" są poci­ski trafiające w cele, odległe o kilka km z prawie 100% celnością. Oznaczało to gwa­rancję ocalenia okrętu, nawet w przypad­ku zdetonowania w tej odległości rakiety z głowicą jądrową. Według konstruktorów kompleksów przeciwlotniczych nie miało być trudności z miniaturyzacją - nowe wyrzutnie rakiet miały zajmować nie wię­cej miejsca niż wieże zestawu AK-630!

Pierwszy taki kompleks - 3K87 zaczę­to projektować nie w „okrętowym” biu­rze konstrukcyjnym Altair, ale w tulskim KBP, które wcześniej opracowało AK-630. Jego konstruktorzy postanowili nie rezy­gnować z komponentu artyleryjskiego nowego kompleksu. Było to tym łatwiej­sze, że powstający z niewielkim wyprze­dzeniem (początek prac w 1973 r., w służ­bie od 1982 r.) kompleks 2S6 dla wojsk lądowych był również hybrydowy - artyleryjsko-rakietowy. Pod wpływem Tunguski, ale i Phalanxa postanowiono, że optyczno-radiolokacyjny blok śledzenia celów i naprowadzania uzbrojenia zostanie połą­czony z działkami i wyrzutniami rakiet w jedną całość (miało to wyeliminować stwierdzone wcześniej w AK-630 proble­my z synchronizacją). Symulacje realnych sytuacji bojowych wykazały, że dla zapew­nienia wystarczającej skuteczności moduł bojowy 3S87 musi być uzbrojony w dwa działka i wyrzutnie 8 rakiet.

Przewidziano, że w zależności od wyporności okrętu można będzie na nim instalować kompleks, złożony z modułu dowodzenia 3R87 i od 1 do 6 modułów bojowych. Moduł dowodzenia miał zajmo­wać powierzchnię 34 m2 i ważyć 4500 kg, bojowy - 20 m2 i 9000 kg. Dodatkowe wyposażenie miało ważyć 2300 kg i zaj­mować 11 m2. W praktyce nie udało się utrzymać tych wielkości, np. moduł bojo­wy waży 9,5 t, a z amunicją 12 ton. Także rozmiary wieży przewyższyły znacznie gabaryty AK-630 - wysokość wyniosła 2250 mm wobec 1070 mm, a „promień omiatania" (zakreślający na pokładzie krąg, w którym mieści się obracająca się wieża) to 2760 mm wobec 1660 mm dla AK-630. Jedynie średnica pierścienia wiodącego wieży pozostała niezmieniona - 1240 mm. Obsługa kompleksu to trzy osoby w modu­le dowodzenia i dwie obsługujące każdy z modułów bojowych (nigdy nie ujawniono, czy obecność tych ostatnich jest konieczna do prowadzenia ognia).

Artyleryjskie uzbrojenie modułu 3S87 stanowią dwa sześciolufowe armaty rotacyjne 6K30 - udoskonalone AO-18. Zastosowano w nich transpiracyjne chło­dzenie bloków luf o zwiększonej wydaj­ności, beztaśmowe zasilanie amunicją, wzmocniono nieco konstrukcję i doda­no cylindryczne tłumiki płomieni, chro­niące przed uszkodzeniem blok czujni­ków modułu, przez co masa broni wzro­sła do 229 kg. Łączna szybkostrzelność modułu wynosi 10 000 strz./min., ale zapas gotowej do użycia amunicji ograni­czono do 500 nabojów na działko. Inaczej niż w AK-630 nie są one zmagazynowane pod pokładem, a w bębnach obok bloków luf. Poważny problem stanowiła synchro­nizacja cyklu przeładowania obu działek. Ponieważ są one umieszczone w znacz­nej odległości od pionowej osi modułu, to w przypadku naprzemiennego (niezsynchronizowanego) odrzutu, moment sił, działających na moduł byłby ogrom­ny i wprawiałby go w znaczne drgania w płaszczyźnie poziomej. Synchronizację ostatecznie zapewniono stosując pro­ste i niezawodne kinematyczne sprzęże­nie obu bloków luf. Problemem pozosta­je ograniczona żywotność luf, szacowana na 8000 strzałów.

Uzbrojenie rakietowe składa się z rakiet 3M87, zunifikowanych początkowo w pełni z lądowymi 9M311 zestawu 2S6.Te dwustopniowe pociski mają dość nietypo­wą konstrukcję. Pierwszy stopień o śred­nicy 152 mm mieści silnik, rozpędzający pocisk do ponad 900 m/s w drugiej sekun­dzie lotu. Drugi stopień o masie 18,5 kg ma średnicę tylko 76 mm i jest pozbawiony napędu. Ma natomiast nieproporcjonalnie dużą część bojową o masie 9 kg/Składa się ona z ładunku wybuchowego otoczonego połączonymi ze sobą prętami. Po wybuchu tworzą one błyskawicznie rozprężający się krąg, osiągający przed rozerwaniem śred­nicę ok. 6 m. Na zewnątrz prętów znajduje się warstwa prefabrykowanych odłamków. Jest to pierwszy okrętowy pocisk przeciwlotniczy z taką częścią bojową. Laserowy zapalnik zbliżeniowy znajduje się w dzio­bowej części pocisku - przed sterami aerodynamicznymi. Rakiety znajdują się w cylindrycznych kontenerach o średnicy 170 mm, długości 2632 mm i masie 60 kg - po 4 nad każdym z bloków luf. Istnieją dwie wersje modułu 3S87: w lżejszej rakie­ty przeładowuje się ręcznie, w cięższej pod pokładem znajduje się magazyn z piono­wymi, rewolwerowymi zamkami, miesz­czącymi w sumie 24 kontenery.

Czynne naprowadzanie rozpoczyna się po oddzieleniu pierwszego stopnia, co następuje po 2,6 s lotu (to dlatego mini­malny zasięg rażenia jest dla 3M87 stosun­kowo duży). Naprowadzanie odbywa się za pomocą sygnałów radiowych. Ze względu na specyfikę konstruowanego kompleksu, w tym potrzebę stabilizacji anten radiolokatora śledzenia i kanału transmisji sygna­łów wybrano anteny zakresu milimetro­wego o kształcie zupełnie innym od opra­cowanych dla Tunguski. Radiolokacyjną część kompleksu opracowano w NPO Altair. Nowy dla tej firmy zakres milime­trowy wpłynął na znaczne przedłużenie prac, w których ramach skonstruowano wiele nowych podzespołów, np. wysoko-stabilny magnetron typu współosiowe­go. Zainstalowano także bardziej rozbu­dowany blok przyrządów optronicznych (dzieło KBP). Umożliwia on automatycz­ne śledzenie celów, lecących z prędko­ścią do 600 m/s nawet na tle morza, gdyż zastosowano w nim oryginalny układ eli­minacji tła z obrazu. Gdy śledzenie odby­wa się bez pomocy radiolokatora, dokład­ność „wyprowadzenia” rakiety na cel ma •być zbliżona do 1 m, gdy cel jest śledzo­ny radiolokacyjnie - wynosi 2-3 m. Drugi kanał optyczny służy do śledzenia marke­rów własnych rakiet w paśmie podczerwo­nym (bez tego niemożliwe byłoby wypra­cowywanie sygnałów kierujących). A więc zastosowanie radiolokacyjno-optycznego układu kierowania ogniem jest podyktowane nie tyle dążeniem do zwiększenia skuteczności, ile techniczną konieczno­ścią. Na dodatek funkcjonowanie kana­łu optycznego staje się problematycz­ne natychmiast po otwarciu ognia przez działka - chmura prochowego dymu ota­cza prawie natychmiast całą wieżę!

Zgodnie z radziecką tradycją prze­widziano możliwość wykrywania celów przez radar modułu bojowego, ale jest to w praktyce raczej mało prawdopodobne z racji generowania przezeń bardzo wąskiej wiązki. Podstawowym źródłem informacji o sytuacji taktycznej jest dwuwspółrzędny radiolokator MR-352 Pozitiw, który pracu­je w zakresie centymetrowym i ma gwa­rantowany zasięg śledzenia ponad 40 km. Jednak nie wszystkie okręty, które uzbrojo­no w 3K87, otrzymały, osłonięte charakte­rystycznymi kopułami, Pozitiwy. Wskazuje to na ostateczne powiązanie kompleksu z okrętowym systemem dowoodzenia.

Procedura zwalczania celów przez 3K87 jest następująca: najpierw są one przechwytywane przez rakiety, poczy­nając od ich maksymalnego zasięgu. Prędkość rakiet i wysoki stopień automa­tyzacji procedury śledzenia celów, wybo­ru kolejności ich rażenia i oceny skutecz­ności umożliwiają zwalczanie 4 celów zbli­żających się do okrętu równocześnie (dla kompleksu z dwoma modułami bojowy­mi) z tego samego kierunku. Gdy w skład kompleksu wchodzą 4 moduły, możliwe jest równoczesne niszczenie 6 celów, a gdy interwał między zbliżającymi się poci­skami jest większy niż 4 s, można liczyć na zniszczenie rakietami nawet 10 celów (te optymistyczne wielkości dotyczą najpew­niej pocisków o poddźwiękowej prędko­ści lotu). Jedynie te z celów, których nie zniszczyły rakiety 3M87, mają być niszczo­ne ogniem działek (zakłada się, że skutecz­na powinna być seria, trwająca nie dłużej, niż 1,2 s). Wszystkie te szacunki są czynio­ne mimo jednokanałowego charakteru kompleksu, w którym każdy z modułów śledzi „swój" cel do chwili jego zniszcze­nia, a dopiero potem przecelowuje się na kolejny. Oznacza to, że pierwszy cel powi­nien być rażony w odległości 8 km, drugi - 4,5 km, trzeci'- 2,2 km, a czwarty może być już tylko ostrzelany z działek.

Prace nad Konikiem rozpoczęto w 1975 r. w zespole kierowanym przez Rudolfa Purcena. W 1983 r. pierwszy kompleks z jednym modułem bojowym zamontowano na korwecie Matnia (nr burtowy 952), należącej do Floty Czarnomorskiej. Oficjalne przyjęcie Konika na uzbrojenie nastąpiło dopiero na przeło­mie 1988 i 1989 r. Był on wtedy zainstalo­wany także na lotniskowcu Tbilisi (obecnie Admirał Kuzniecow) i krążowniku atomo­wym Kalinin (obecnie Admirał Nachimow).

Na każdym z okrętów instalowano modu­ły nieznacznie różniące się od siebie deta­lami konstrukcji. Ostatecznie zainstalowa­no je na dwóch krążownikach atomowych proj. 11442 (po 6 modułów), jednym lotni­skowcu proj. 11435 (8 modułów), jednym niszczycielu proj. 11551 (dwa moduły, bez radaru Pozitiw), jednej fregacie proj.1154 (dwa) i jednej korwecie proj. 12417 (jeden). Podobno w Tułmaszzawodzie zmonto­wano jeszcze 8 modułów dla budowane­go lotniskowca proj.11436. Ponieważ nie było ich ostatecznie na czym zainstalować, produkcję przerwano pod koniec 1993 r. Zastosowanie znalazły prawie 5 lat póź­niej, kiedy Indie zamówiły w Rosji 3 frega­ty proj. 11356, na każdej z nich ma znaleźć się kompleks obronny Kasztan złożony z dwóch modułów 3S87 i radaru Pozitiw.

Mimo stosunkowo krótkiego okre­su eksploatacji i niekorzystnej sytuacji ekonomicznej Rosji Konik był moderni­zowany. Zastosowano w nim najpierw rakiety, oznaczone oficjalnie 9M311-1, a potem 9M311-1M (te drugie mają praw­dopodobnie „morskie" oznaczenie 3M88). W rakietach tych udoskonalono zapal­niki - zamiast zbliżeniowego zapalnika laserowego zastosowano bardziej niezawodny radiozapalnik nowej generacji. Zmodyfikowano także nieznacznie napęd, zwiększając stabilność spalania paliwa. Zamiast świecącego stale pirotechniczne­go markera drugiego stopnia rakiety zain­stalowano impulsową lampę ksenonową. W odróżnieniu od rakiet dla lądowego kompleksu 2S6M nie zwiększono zasięgu, ale maksymalną prędkość lotu.

Pod koniec lat 90. zaplanowano kom­pleksową modernizację kompleksu 3K87 do standardu Kortik-M. Założono insta­lację nowego radiolokatora wykrywa­nia celów Pozitiw-M2 ze ścianową ante­ną. Jest to radar trójwspółrzędny, pracu­jący w paśmie X, może śledzić równocze­śnie 50 celów, odległych nawet o 150 km. Przewidziano wprowadzenie najnowszej wersji działek GSz 6-30KD, przystosowa­nych do strzelania przeciwpancernymi pociskami Triezubka o prędkości począt­kowej 1100 m/s, pozostała amunicja osią­ga prędkość początkową 960 m/s. Masa modułu bojowego ma być ograniczo­na do 7,5 t (z amunicją 101). Przeciw naj­niebezpieczniejszym celom będzie można odpalać kilka rakiet salwą, a nowa amuni­cja umożliwi przesunięcie bliższej granicy skutecznego rażenia do 300 m, dzięki gwa­rancji detonowania części bojowej rażo­nego pocisku. Czas reakcji systemu ma wynosić tylko 5-7 s. Jeden moduł bojowy Kortika-M ma być w stanie zniszczyć 5-6 celów, zbliżających się z jednego kierunku z interwałem 3 sekund, później potrzebne będzie uzupełnienie amunicji.

Ocena Konika nie jest jednoznaczna. Gdy zastępuje na małych okrętach parę AK-630, jest to niewątpliwy postęp, gdyż rakietami można zwalczać także samolo­ty i śmigłowce, pozostające poza zasię­giem działek i rakiet Igła, łatwych do roz­mieszczenia na okrętach jako uzbrojenie dodatkowe. Także dla okrętów średniej wyporności połączenie działek i wyrzutni rakiet daje wymierne korzyści ze względu na ograniczenie zajmowanej przestrzeni (pod warunkiem rezygnacji z dedykowa­nego radaru wykrywania celów na rzecz ogólnookrętowego systemu radiolokacyj­nego). Dla okrętów o dużej wyporności celowe byłoby zapewne rozdzielenie sta­nowisk działek i wyrzutni rakiet, chociaż zastosowanie popularnych ostatnio pio­nowych wyrzutni rakiet może być nieopty­malne ze względu na ich stromą trajekto­rię. Wielu ekspertów powątpiewa także w wystarczającą skuteczność stosunkowo lekkich części bojowych rakiet 3M87. Są one zapewne efektywne wobec niewiel­kich rakiet klasy AGM-84 czy AM-39, ale np. przeciw rosyjskim ciężkim rakietom w rodzaju Granita czy Wulkana, zaopatrzo­nym w opancerzone głowice mogą być zupełnie nieskuteczne.
Emanuel mar. Śmigło
User avatar
nospheratu
Posts: 517
Joined: 26 Feb 2010, o 13:27
Gadu-Gadu: 879787

Re: Zestawy obrony bezpośredniej

Post by nospheratu »

Rosyjskie, okrętowe kompleksy obrony bezpośredniej - część II

Postęp w zakresie technologii optronicznych przyczynił się do powstania w ZSRR jeszcze jed­nego kompleksu obrony bez­pośredniej, nazwanego Pałasz. Skonstruowano go w, konkurencyjnym wobec KBP, KB ToczMasz im. Nudelmana pod kierunkiem A. Karpowa we współ­pracy z KB Ametyst. Moduł bojowy był bardzo podobny do 3S87 - użyto w nim nawet takich samych działek (z KBP!), tyle, że bloki luf wsparto dodatkowo w poło­wie ich długości dla zmniejszenia drgań. Zamiast rozbudowanego bloku anten i układów optycznych zainstalowano tylko celownik optoelektroniczny w stabilizo­wanej, sferycznej osłonie. W jego skład wchodzi kamera TV, kamera termowizyj­na, laserowy podświetlacz celu i dalmierz laserowy. Najprawdopodobniej jest on, co najmniej częściowo, zunifikowany z lotni­czą aparaturą Samszit, opracowaną przez UOMZ dla śmigłowca bojowego Ka-50. Interesująco konstruktorzy odnoszą się do ewentualnego ograniczenia pola widzenia układu optoelektronicznego przez chmu­rę gazów prochowych podczas strzelania z działek. Otóż układ ma działać bez prze­szkód podczas odpalania rakiet, a w przy­padku kontynuacji lotu przez cel dział­ka mają otworzyć ogień z tak niewiel­kiej odległości, że nie wystarczy czasu na optyczne korygowanie ich ognia - celują w punkt, wyliczony przez komputer bali­styczny.

Dziełem KB ToczMasz są pociski rakie­towe Sosno (najprawdopodobniej ozna­czone początkowo 9M337), umieszczone - także w ilości 8 sztuk - nad blokami dzia­łek. Są dość podobne do 3M87 - mają rów­nież dwustopniowy układ. Inny jest nato­miast sposób naprowadzania - zamiast radiokomendowego zastosowano napro­wadzanie w wiązce laserowej, generowa­nej przez optroniczny celownik. Rakiety są nieco mniejsze, ale szybsze (prędkość maksymalna 1200 m/s, czas lotu na odle­głość 8 km - 11,5 s), mają też mniejszą, ważącą 5 kg część bojową (zadowalającą skuteczność ma zapewnić precyzyjniej­sze naprowadzanie). Jak dotąd ujawnio­no dwie, różniące się dość istotnie, wersje pocisku. Starsza ma stopień startowy bar­dzo podobny do 9M311, jedynie stateczniki mają prostszą konstrukcję - są pła­skie i rozprężają się sprężyście. Znacznie ciekawsza jest konstrukcja drugiego stop­nia: przednia część ze sterami aerodyna­micznymi ma wyraźnie mniejszą średni­cę, za nią kadłub rozszerza się - średnica jest podyktowana wymiarami części bojo­wej. Za nią znajduje się 12-kanałowy, lase­rowy zapalnik zbliżeniowy. Potem kadłub ponownie się zwęża na odcinku, w którym jest zamocowany wieniec sześciu trapezo­wych stateczników. Można domniemywać, że przednią część pocisku przejęto z mniejszej rakiety przeciwlotniczej (potwier­dza to pośrednio informacje, że w latach 80. w ZSRR pracowano nad naprowadza­nym laserowo pociskiem przenośnym, odpowiednikiem szwedzkiego RBS-70). Produkcję niewielkich serii takich poci­sków realizowały zakłady mechaniczne w Kowrowie. W 2002 r. ujawniono inną rakie­tę (Sosna-M ?), różniącą się dość istotnie od swej poprzedniczki. Jej pierwszy stopień ma większy ładunek paliwa, jego stateczni­ki rozkładają się do tyłu, na podobieństwo stabilizatorów lotniczych rakiet niekierowanych S-5 i jest ich sześć, a nie cztery. Zwiększono także średnicę drugiego stop­nia i uproszczono jego kształt. Oznacza to wzrost masy pocisku co najmniej o kilka­naście procent oraz, być może, nieznacz­ny wzrost osiągów. Fakt pojawienia się w krótkim czasie znacząco zmodernizowa­nej rakiety może również oznaczać, że jej pierwsza konfiguracja nie spełniła pokłada­nych w niej nadziei (jej osiągi wydawały się mocno zawyżone w relacji do masy).

W skład kompleksu ma wchodzić od jednego do czterech modułów bojo­wych (każdy ma wysokość 2,3 m, promień omiatania 2,6 m i wymaga pod pokładem powierzchni 6 m2). Stanowisko dowodze­nia ma korzystać z informacji okrętowego systemu dystrybucji danych taktycznych. Jedynie w przypadku małych okrętów, nie dysponujących trójwspółrzędnym radiolo-katorem obserwacji okrężnej, konieczne będzie zainstalowanie takiego radaru (np. najmniejszego z Fregatów o masie 3,5 t). Także układ stabilizacji modułów nie musi być autonomiczny - wystarczą sygnały z centralnego żyrostabilizatora systemów okrętowych, o ile taki jest na danym typie okrętu. Według najnowszych informacji, radar może zastępować lub uzupełniać termowizyjny układ wykrywania i śledze­nia, a Pałasz zabudowany w kontenerze może stanowić środek obrony dla mobili­zowanych statków handlowych.

Prototyp Pałasza zbudowano w Tułmaszzawodzie, ale najprawdopodob­niej nie zainstalowano go dotąd na żad­nym okręcie, choć już rok po jego ujaw­nieniu (jesień 1994 r.) zaoferowano go na eksport pod nazwą Palma. Pod koniec 1998 r. w produkcji podobno znajdowały się trzy Palmy dla ,;odbiorcy zagraniczne­go", ale od tego czasu nie zauważono ich na pokładzie żadnego z okrętów. W 2002 r. rosyjskie źródła oficjalne podały, że Palmę zamontowano na najnowszej fregacie proj. 11661 Tatarstan. Ujawnione później zdję­cia dowodzą jednak, że okręt uzbrojono w sprawdzone AK-630M. Pośrednio potwier­dza to także informacja z KBTM, że obecnie trwają dopiero próby fabryczne komplek­su, którego prototyp ma być po raz pierw­szy zademonstrowany publicznie latem 2003 r. Oznacza to, że od zbudowania prototypu do końca jego prób upłynie ponad 10 lat, co jest okresem rekordowo długim i stawia pod znakiem zapytania przyszłość kompleksu. Bodaj najpoważniejszą słabo­ścią Pałasza jest jednokanałowość każde­go z modułów, czyli konieczność zwalcza­nia zbliżających się celów kolejno. W prak­tyce, gdy cel ma zostać zaatakowany w odległości ok. 8 km od okrętu, to od roz­poczęcia śledzenia do potwierdzenia znisz­czenia upłynie ponad 15 s.

Oferowana jest także okrętowa wersja zestawu plot. Sosna i Sosna-R, projekto­wanego jako holowany zestaw wojsk lądo­wych. Wersja morska, nazwana KHnok, ma dysponować w odmianie lekkiej jednolufowym działkiem kał. 30 mm i możliwością instalacji dwóch pojemników z rakietami, a w odmianie ciężkiej dwulufowym dział­kiem 2A38 i czterema rakietami. Taki sam, jak w Pałaszu, ma być układ optroniczny, a operator ma zajmować miejsce albo w kabinie przy działku, albo wewnątrz okrę­tu. Jest to jednak nie tyle środek walki z rakietami przeciwokrętowymi, ile uniwer­salne uzbrojenie dla niewielkich okrętów.

Co ciekawe, nie jest to ostatni hybry­dowy, okrętowy kompleks obrony bezpo­średniej, opracowywany w Rosji. Otóż na rysunkach okrętów projektowanych pod koniec lat 90. widoczne są wieże zunifi­kowanego zestawu Pancyr. Jest on rozwi­nięciem Tunguski, dysponuje znacznie sku­teczniejszymi rakietami i jest opracowywa­ny w odmianach jedno- i dwukanałowej z działkami 2A72, 2A38, a także w odmianie czysto rakietowej. Początkowo Pancyr miał być kompleksem obrony bezpośredniej dywizjonów S-300 wojsk OPK, ale z cza­sem, jeszcze przed przyjęciem do uzbroje­nia, znacząco ewoluował. Opcja jego insta­lowania na pokładach okrętów była brana pod uwagę od samego początku prac nad wersją modułową. Rakiety Pancyra - 57E6 mają znacznie wyższe osiągi, niż pociski 3M87 - samoloty mogą zwalczać w odle­głości 20 km i na wysokości 10 km, te same parametry wynoszą dla rakiet skrzydlatych 1216 km, dla szybkich rakiet (prędkość lotu do 1000 m/s), np. przeciwradiolokacyjnych HARM - 6 i 6 km. Zasięg skutecznego ognia działek to 4 km, pułap - 3 km. Po 1,5 s rakie­ta osiąga prędkość 1300 m/s, a w odległo­ści 10 km od wyrzutni utrzymuje pręd­kość 850 m/s (wcześniejsze wersje poci­sku - 9M335 miały prędkość maksymal­ną 1100 m/s, a na dystansie 12 km spada­ła ona do 460 m/s). Moduł Pancyra jest cał­kowicie autonomiczny - są na nim zamon­towane radiolokatory obserwacji okrężnej (zakres decymetrowy, zasięg 25 km, częstotliwość obrotów 20/min.), śledzenia celów (zakres cm) i naprowadzania (zakres mm). Oprócz tego dysponuje rozbudowa­nym układem optronicznym. Może śle­dzić 20 celów, automatycznie dokonywać ich selekcji i samodzielnie realizować pro­cedurę ich niszczenia. W wersji dwukanałowej może równocześnie atakować dwa cele w zakresie 90°, a w ciągu minuty jest w stanie razić 12 celów.

Wiele wskazuje jednak na to, że Pancyr jest przede wszystkim kompleksem prze­ciwlotniczym, niezadowalające są głów­nie parametry jego uzbrojenia lufowego. Działka 2A72 są uznawane za zupełnie nie­efektywne w walce z rakietami, a dwulufowe 2A38 gwarantują prawdopodobień­stwo zniszczenia rakiety przeciwokrętowej w odległości 1000 m od okrętu o ponad 30% niższe, niż 6K30. Można przyjąć, że taki kompleks będzie doskonałą bronią wielo­funkcyjną dla niewielkich jednostek, pod­czas gdy dla okrętów o większej wyporności konieczne byłoby opracowanie jego wersji, uzbrojonej w działka 6K30.

Znacznie bardziej tajemniczy jest produkt firmy Altair, znany pod nazwą Triezubiec. Informacje o nim ujawniono w 1992 r. i można z nich wnioskować, że prace nad zestawem były wtedy poważnie zaawansowane. W jego skład miał wcho­dzić radiolokator oraz moduły bojowe, podobne nieco do wyrzutni MS73 kom­pleksu A215, czyli morskich Gradów. Radar ze ścianową anteną pracuje w paśmie I/J (2/3cm) w zakresie kątów elewacji -5+70°. Antena, osłonięta dielektryczną kopułą, obraca się z częstotliwością 1 obr./s w try­bie śledzenia i 6 obr./s w trybie naprowadzania. Ten sam radar może pełnić funkcje obserwacyjne i nawigacyjne przy mniej­szej częstotliwości obrotów. Może śledzić do 16 celów powietrznych, odległych o 30 km nawet przy zakłóceniach do 80 dB. Wielką niewiadomą są rakiety Triezubca. Podano dość dokładne ich dane: mają dłu­gość 1,7 m, średnicę 220 mm i masę 60 kg, z czego aż 25 kg przypada na część bojo­wą. Oznacza to zastosowanie relatyw­nie małego silnika, rozpędza on jednak pocisk do prędkości 1000 m/s. Zaskakuje także niewielki zasięg rażenia, wynoszą­cy 1500 m. Na wyrzutni nie ma widocz­nych układów naprowadzania rakiet. Nie można wykluczyć, że będą one kierowa­ne za pośrednictwem radaru wykrywania i śledzenia, podobnie jak w znacznie więk­szym S-300F, ale bardziej prawdopodob­ne wydaje się pasywne samonaprowadzanie podczerwone. W ten sposób kompleks upodobnił by się do euro-amerykańskiego RAMa, z tą jednak różnicą, że jego rakiety mogłyby mieć większą skuteczność, m.in. dzięki dwuipółkrotnie większej masie czę­ści bojowej. Duża prędkość lotu i niewielki zasięg powodują, że zastosowanie jakiego­kolwiek systemu naprowadzania wymaga użycia dynamicznego korygowania trajek­torii, np. z pomocą poprzecznych silników rakietowych. Dla zapewnienia wystarczają­cej celności istotniejsze może być precy­zyjne naprowadzenie wyrzutni i stabiliza­cja rakiety w pierwszej fazie lotu. Nie ujaw­niono dotąd informacji, które z biur kon­strukcyjnych jest twórcą pocisków, ani, czy znajdą one zastosowanie w jakimś zesta­wie lądowym. Ich charakterystyki, o ile są prawdziwe, predestynowały by je do zwal­czania lotniczej broni precyzyjnej przy znikomych możliwościach przeciwlotni­czych. Na wyrzutni znajduje się 10 goto­wych do użycia pocisków w dwóch blo­kach po 5 pojemników, a pod pokładem bęben z sześcioma blokami. Jedna wyrzut­nia ma zapewnić odparcie ataku 4 rakiet, zbliżających się z 2-sekundowym interwałem. Informacje o Triezubcu nie były rozpo­wszechniane po 1992 r., co może oznaczać, że prace nad nim wstrzymano.

W ostatnich latach pojawiły się także dwie znaczące propozycje modernizacji już eksploatowanego sprzętu. Pierwsza dotyczy zastąpienia w modułach bojo­wych kompleksu Konik radiolokacyjno-optronicznego układu śledzenia i napro­wadzania układem całkowicie optronicz­nym, którego komponenty pochodzą z prototypów Pancyra. Jedyna paraboliczna antena służy do przekazywania komend rakietom. Taka konfiguracja, nazywana uproszczoną, ma zmniejszyć masę modu­łu bojowego bez amunicji do 5,51 t.

Jeszcze atrakcyjniejszy wydaje się pomysł zainstalowania wyrzutni dla 4 rakiet 3M87 lub „lądowych” 9M311 na wieży AK-630. W istniejącym od kilku lat prototypie takiej konstrukcji są one sprzę­żone z mechanizmem podniesienia dział­ka i umożliwiają osiąganie kątów podnie­sienia od -4 do +40°, w poziomie obraca­ją się wraz z wieżą. Z czterema rakietami wieża waży o ok. 500 kg więcej od typo­wej. Do naprowadzania na cel działek i rakiet, zamiast radaru MR-123, ma służyć blok przyrządów optronicznych, sprzężony z anteną kierowania pociskami, a informa­cję o celach ma zapewnić radar Pozitiw-M z niewielką, ścianową anteną. Nowe wypo­sażenie elektroniczne wraz ze zautoma­tyzowanym stanowiskiem operatora ma skrócić czas reakcji zestawu z 10-12 do 5 sekund. Przewiduje się także ewentu­alność zachowania radaru MR-123 jako rezerwowego źródła informacji o sytu­acji powietrznej i środka naprowadzania. Zastosowanie bardzo prostych wyrzut­ni wiąże się z koniecznością ich ręcznego przeładowania, ale i tak możliwości bojo­we środków obrony przeciwlotniczej nie­wielkich okrętów - korwet, czy jednostek desantowych wzrosną dzięki temu nad­zwyczajnie. Dodatkową korzyścią może być unifikacja wyrzutni, umożliwiająca odpalanie z nich także przeciwpancer­nych rakiet Wichr. Taki wariant jest ofero­wany dla jeszcze mniejszych jednostek, także zaopatrzonych w wieże AK-306 sta­nowiące ich jedyne uzbrojenie. Kluczem do eksportowego sukcesu tej koncepcji jest zastosowanie tak zmodyfikowanych zestawów AK-630 i AK-306 przez marynar­kę Rosji, a tej ewidentnie nie stać na takie „ekstrawagancje”.

Opracowano także propozycję moder­nizacji zestawu AK-630-MR-123. W jej ramach mają być zastosowane najnow­sze armaty 6K30DM o zwiększonej żywot­ności, które mogą prowadzić ogień amu­nicją przeciwpancerną. Ma zostać skróco­ny czas reakcji zestawu, a prędkość prze-celowania ma wzrosnąć do 707s w pionie i 1007s w poziomie. Zamiast mechaniczne­go celownika Kołonka ma zostać zainstalo­wany celownik termowizyjny z dalmierzem laserowym.

Jakie kompleksy obrony bezpośredniej znajdą się na rosyjskich okrętach następnej generacji - nie jest jasne nawet dla ich kon­struktorów, podobno ciągle aktualna pozo­staje koncepcja zastosowania udoskonalo­nych zestawów Rój w połączeniu z wielo­funkcyjnymi kompleksami rakiet przeciwlotniczo-przeciwrakietowych.

WMF ZSRR była pierwszą na świe­cie, która uzbroiła swe okręty w zesta­wy przeciwrakietowej obrony bezpośred­niej, obecnie takie zestawy są produkowa­ne przez wiele firm i znajdują się w uzbro­jeniu okrętów wszystkich większych flot świata. Rosjanie jako pierwsi wprowadzi­li także kompleksy artyleryjsko-rakietowe i pozostają na tym polu niekwestionowa­nymi liderami. Jedynie rozpad ZSRR i kil­kunastoletni już okres ogromnego niedofinansowania rosyjskiego przemysłu zbroje­niowego spowodowały utratę dystansu do „konkurencji”. Ciągle jednak rosyjski sprzęt uchodzi za nadzwyczaj niezawodny, sku­teczny i znajduje nabywców za granicą.
Emanuel mar. Śmigło
Locked

Return to “Książęca Marynarka Wojenna”