Biuro Rzeczy Znalezionych

Miejsce rozmów na wszelkie tematy z Teutonią związane — powitania, pytania, projekty obywatelskie.
Locked
User avatar
Juarez
Posts: 436
Joined: 28 Dec 2014, o 16:07
Location: Goldene Štata (Nóteutonie)
Contact:

Biuro Rzeczy Znalezionych

Post by Juarez »

Úren Teutonen, w związku z pomysłem, który zalega mi już od bardzo dawna, chciałbym Was prosić (a szczególnie Teutończyków z dłuższym stażem) o spisanie tutaj znanych Wam narodowych przywar, anegdot, złotych cytatów, sytuacji, wydarzeń etc. etc. Prośba może jest trochę nieprecyzyjna, ale szczerze sam do końca nie wiem czego oczekuję. Poza naszym dziedzictwem historycznym i kulturowym, które szczęśliwie dotrwało do dnia dzisiejszego poszukuję inspiracji w czymś charakterystycznym dla teutońskiej mentalności, społeczności, co najlepiej można by było ująć w kilku wyrazach.

Może dla rozdmuchania tematu... Po Teutonii krążyła/krąży opowiastka o gellońskim kuble gówna. O ile dobrze kojarzę to było to powiązane z dawnym zwyczajem Gellończyków, którzy zjadali szczątki swoich przodków i pobratymców, choć mogę mylić wątki. Ktoś dopowiedziałby coś więcej?
Image
ImageImage
User avatar
AJ Piastowski
Posts: 1568
Joined: 11 Sep 2014, o 21:17
Gadu-Gadu: 0
Location: Ruhnhoff

Re: Biuro Rzeczy Znalezionych

Post by AJ Piastowski »

W sumie, nie wiem czy o to chodzi ale polecam zbadanie genu teutońskiego, z pamięci to jakieś wspominki są Secesja i Wolne Miasto Złoty Gród oraz Teutońska Furia cz.2.
Image
User avatar
kaxiu
Posts: 2194
Joined: 11 Oct 2008, o 16:17

Re: Biuro Rzeczy Znalezionych

Post by kaxiu »

Ktoś dopowiedziałby coś więcej?

Jak tylko zakończy się elekcja to moje mroczne teutońskie ja wyjdzie z szafy i się wypowie.
Wojciech Hergemon
Graf Wilczego Lasu
Książę Zielnyboru
Księstwo Zielnyboru

Gdzieś hen daleko, na wodach Oceanu Mroźnego...
User avatar
kaxiu
Posts: 2194
Joined: 11 Oct 2008, o 16:17

Re: Biuro Rzeczy Znalezionych

Post by kaxiu »

Po Teutonii krążyła/krąży opowiastka o gellońskim kuble gówna. O ile dobrze kojarzę to było to powiązane z dawnym zwyczajem Gellończyków, którzy zjadali szczątki swoich przodków i pobratymców, choć mogę mylić wątki. Ktoś dopowiedziałby coś więcej?


Historia jest znacznie prostsza, a chodzi o starocesarski dowcip:
- Czym różni się gellończyk od kubła gówna?
- Kubłem.

Dowcip niebywale drażnił różne pluszaki z Grodziska, więc w ramach teutońskiej przekorności tworzone liczne historyjki i aluzje - stąd też znane jest to w różnych wersjach. Natomiast - nie łączyłbym tego ze zwyczajem funeralnym opisywanym wyżej - pierwsze wzmianki o nim (i chyba jedyne) pojawiły się wraz z dodaniem na stronie Teutonii ramki z ciekawostkami TIHu (informacja ta wyświetla się tam do dzisiaj).

Nieco późniejsza od kubła gówna z Gellonii jest historia o teutońskim rodowodzie namiestników Gellonii (w tym jednego z członków elekcji). Otóż jeden z dawnych władców Gellonii (oczywiście był to jakiś prymitywny zbir) miał (nie pamiętam czy w skutek wojen toczonych z Cesarstwem, czy wręcz przeciwnie - w następstwie wymiany handlowej, całkiem możliwe że obie wersje istnieją w obiegu) pojąć za żonę Kozę Matyldę, która pochodziła ze stada należącego do Cesarza. Z tego pełnego miłości związku narodzili się wstępni późniejszych namiestników.

Temat gówna kojarzy mi się także z wątkami zawartymi w literaturze, zwłaszcza przypomina mi się fragment Magisterium Grzybowskiego. Dla przypomnienia - akcja toczy się w okresie okupacji Teutonii przez ród Węża, a większość ulic została przemianowana ku czci wybitnych okupantów. Fragment:
Dodatkowo, ku jego wielkiej radości, na siedzeniu kierowcy leżał pęk kluczy wraz z adresem – Obrońcy Piotra
Mikołaja 17. Samochód pomimo długiego postoju gładko zapalił, lecz niestety nawigacja była obecnie średnio przydatna – opierała się jeszcze na starych, przedokupacyjnych nazwach ulic. Po przejrzeniu ściągawki dostarczonej przez sekretariat Grzybek wpisał dawną nazwę ulicy, tj. Szambiarzy 17.


Ród Węża z oczywistych przyczyn nie cieszył się sympatią wielu członków Rodu Cesarskiego. Na kanwie tej niechęci w opracowaniach przyrodniczych pojawiła się Teutońska Kaczka (znana też jako Teutońska Kaczka Drapieżna), która miała z wyglądu od kaczki krzyżówki różnić się de facto tylko ostrymi zębami, a z zachowania być mięsożernym drapieżnikiem, polującym głównie na różnej maści gadziny, zwłaszcza węże.

Szereg historyjek wiąże się także z diukiem K. Obecnie są one przytaczane z przymrużeniem oka, warto jednak przypomnieć, że lata temu rzeczony diuk wykorzystując swoją pozycję w Sarmacji wielokrotnie blokował nominacje Teutończyków do organów sarmackich (przykładowo Kefas odmówił powołania JCM Jacoba na urząd kanclerza, bowiem diuk K. zapowiedział, że wtedy odejdzie, oczywiście można dyskutować na ile to Kefasa obchodziło, a na ile był to wygodny pretekst). Z takich różnych historii pojawił się slogan diuk musi przeprosić, a także i późniejsze permutacje tej historii - od blisko powiązanych z prawdziwym wydarzeniami po mocno aluzyjne dzieła.

Wspomnieć można o licznych wersjach opowieści o stłuczeniu cennego glinianego nocnika w Srebrnym Rogu, a także i panteonie bóstw dawnych mieszkańców Santiago, o którym do teraz można przeczytać na stronie TIHu:
Naczelne miejsce w panteonie bóstw zajmował stary diuk Kościej, półbóg uważany za koniec i początek świata. Wierzono, że istniał on jeszcze przed powstaniem czegokolwiek innego, jednak nie jemu przypisywano stworzenie świata. Zdaniem wyznawców świat stworzył młody wówczas bóg Turba, który jednak opierał się na radach starszego i bardziej doświadczonego diuka Kościeja. Niestety, kiedy świat był już prawie ukończony, doszło między nimi do sprzeczki, w rezultacie której diuk Kościej obraził się na stwórcę i płakał rzewnie przez 7 dni i 7 nocy.

Z łez diuka Kościeja powstała wielka powódź, a ludzie zamieszkujący wcześniej bogate niziny, musieli udać się na wierzchołki gór - tak miały powstać wyspy teutońskie. W związku z tą zuchwałością młody bóg kazał diukowi Kościejowi przeprosić, ten jednakże przybrał nowe imię i schował się wśród ludzi. Zgodnie z wierzeniami Naservczyków, jego życiowym celem miała być zemsta na stwórcy, poprzez wieczne działania utrudniające mieszkańcom ziemi życie. Jedyne obrzędy jakie zostały utrwalone w źródłach historycznych, polegały na paleniu na ołtarzu wszelkich odznaczeń i orderów zdartych z poległych wrogów.


Wiele bardziej skrajnych opowieści i anegdotek powstawało w Ciprofloksji - oczywiście w czasach jej aktywności. Takie wątki pojawiały się przykładowo w czasach Państwa Ciprofloksjańskiego, gdzie w myśl tradycji Soljum i Saginaty toczono spór o to czy na herbie khanda są 3 kumaki, czy też 3 kozie bobki. Wąż Kefasa widnieje natomiast w herbie Saginaty sąsiadując z realnym herbem Krakowskiej Szkoły Wyższej (znanej w owych czasach jako kup sobie wykształcenie).

Szereg jest też cipro opowiastek bazujących na prawnej niewiedzy i tępocie urzędników sarmackich. Chociażby taki fragment Uczą w szkole, w którym dochodzi do ostatecznego starcia głównego bohatera z Kefasem:
Do uszu profesora dobiegł okrzyk "Artykuł Piąty!" {ilekroć w literaturze cipro mowa jest o art. 5 chodzi oczywiście o art. 5 Kodeksu Cywilnego} i poczuł, jakby w jego żyłach płynęło roztopione żelazo. Zaczął krzyczeć. Oni chcą go zamęczyć. I zaczął się modlić do Mancalagi. Nagle w przestał cokolwiek czuć. Różdżka sama znalazła się w jego dłoni i poczuł jakby obca siła użyła jego ręki, by skierować różdżkę na swojego oprawcę. Poczuł także, że głos nienależący do niego, a jednocześnie czysty i szlachetny woła "Stosunek jednostronny!"
- Jak śmiesz rzucać na nas tak silne zaklęcie! - ryknął Piotr Mikołaj po czym padł bez zmysłów tuż obok swojego przydupasa

Z uwagi na narodowy skład Cipro - jest to w jakimś zakresie kultura Teutonii.


Mam nadzieję, że pomogłem.
Wojciech Hergemon
Graf Wilczego Lasu
Książę Zielnyboru
Księstwo Zielnyboru

Gdzieś hen daleko, na wodach Oceanu Mroźnego...
Locked

Return to “Życie Teutonii [Úr Teutonienlejb]”