Nostalgiczna podróż do Zielnyboru

Miejsce rozmów na wszelkie tematy z Teutonią związane — powitania, pytania, projekty obywatelskie.
Post Reply
User avatar
Akrypa Ali Shariati
Posts: 353
Joined: 16 Jan 2012, o 17:04
Gadu-Gadu: 0
Location: Bengazi

Nostalgiczna podróż do Zielnyboru

Post by Akrypa Ali Shariati »

Kartki z notatnika Akrypy Ali Shariati:

Dzień pierwszy, opuszczenie Bialenii

Nigdy nie byłam zbyt wysoka, wolno rosłam a wynik ostateczny, 1 metr i 44 centymetry, trudno nazwać osiągnięciem. W pewnym sensie rodziło to pewne kompleksy, zwłaszcza gdy łączyło się z pewną alienacją w tłumie. W sytuacjach, gdy muszę przemawiać, wśród ludu, zawsze potrzebuje do pomocy jakiegoś towarzysza, który podstawi stołek, na który wchodzę.

Jednak ma to też swoje plusy, łatwo zniknąć wśród ludzi (tym łatwiej, gdy wokół mamy wysokich Arabów), zwłaszcza w północnej Bialenii gdzie nikogo nie zdziwi kobieca postać z zakrytą twarzą. Religie można różnie pojmować, niektóre kobiety w Bengazi używają kawaii masek z uśmieszkiem, a na włosy nakładają, na przykład, zielonkawą tkaninę zwiniętą na kucyki Hatsune Miku. Mniej młodzieżowe, wspominające stare czasy, lubią połączenie dwóch prostych chust, jedna by zakryć usta, druga by zakryć włosy. Mimo to oczywiście nie brakuje też takich dam, które wcale się nie przejmują się wzrokiem innych i chodzą jak południce z Rzeszy. Dla każdego kwestia gustu i kultury. Zboczyłam dość mocno z tematu. Opuścić Pałac Prezydencki jest łatwo gdy powodem jest podróż do Świątyni Alego (na zawsze przyjaciela Boga), a w niej krótkie przebranie się, a potem już wyjście incognito nie sprawia problemu. Wielkie dzięki Absolutowi, że Bengazi jest drugim najważniejszym miastem Republiki, są dzięki temu loty bezpośrednie do Srebrnego Rogu.


Dzień drugi, Srebrny Róg

Nie jest to moje ulubione miasto Teutońskie, ale doceniam jego klimat. Trudno nie docenić zresztą. Stolice krain zawsze mają w sobie coś niepowtarzalnego... A ze stolicy tak historyzującego narodu jak Teutoński musi wręcz ulewać się klimat. I chyba może i tego za dużo, ilość zabytków, powaga mieszkańców, w pewnym sensie powietrze zdaje się zbyt otępiałe. Brak mi tu jest zawsze pewnego autentycznego życia chwilą dzisiejszą. Poza tym, za dużo w tym wszystkim wzniosłości, za mało piękna. Jeśli ktoś czytał Burke'go na pewno zrozumie o co mi chodzi. Miasto jest zbyt potężne, przytłacza taką osóbkę jak ja.

Image
Mimo to i tak nie mogłam sobie nie pozwolić na dwu dniowy pobyt, to w końcu stolica tej ziemi, która mnie zrodziła. Jest tu mnóstwo miejsc które są trwałymi dokumentami życia ludzi z którymi dziele krew albo przynajmniej koniugacje rodzinne. Mam taką ulubioną kawiarnię Cafe de Flore w pewnym oddaleniu od centrum i starego miasta. Oczywiście w kawiarni można wypić kawę, ale to płytkie podejście do tematu, wybieram ten lokal bo pozwala na większą kreatywność. Najpierw kubek herbaty słodzonej miodem z 1/3 zapełnioną mlekiem, potem mrożona herbata z pokrzywy, cały dzbanek by skończyć znowu kubkiem miodno-mlecznej herbaty.

Image
Z Kawiarni rozciąga się widok na park im. Eryka z Marduka i pewnie by uczcić, w ten sposób, pochodzenie patrona, park dookoła ma mnóstwo stoisk kupieckich. Ale znajduję się tu też mała księgarnia powiązana ponoć z Lożą Rycerzy. Można tam kupić sporo książek powiązanych z etosem Loży. Ja skusiłam się na mały zbiorek mitów z obrazkami dla dzieci. Zabiorę go do Bengazi, poszukam kogoś w Al-Masudzie kto by je przerobił na formę komiksu. Jeden z mitów opowiada właśnie o patronie parku*. Sam park jest cudowny. Byłam tu dotychczas tylko trzy razy ale kocham to miejsce. Jedyne czego mi brakuje do szczęścia to alejka z sakurą. Ciężko tu tego jednak oczekiwać, jest za to inna cudowność. Lawenda! Kucnęłam obok kwiatów i zanurzyłam w nich twarz. Piękny, zmysłowy zapach. Nie odważyłam żadnego zerwać ale, na szczęście, wśród kupiectwa znalazłam kwiaciarkę która sprzedała mi dwa kwiatki które włożyłam sobie za uszka. Trochę głupio ale nie przyjechałam tu oficjalnie. W Dżamahiriji brakuje mi kwiatów, pustynia i pustynia, a jeśli już gospodaruje się miejsce na roślinność to głównie drzewa, brak mi bardzo takich łączek i parków jak tutaj. Wyjątkiem są oczywiście wielkie połacie słonecznika, też piękny roślinka, lubię się z nim fotografować, jest taki wesoły. Ale takich miejsc w Srebrnym Rogu jest mało.

Image
Jest za to wiele, a w tym przypadku trochę na zachód, kościołów, w tym właśnie ten który sobie narysowałam kościół Ducha Świętego. Nie jest może tak potężny jak główna Katedra ale sprawia dla mnie większe wrażenie przez fakt, że tu, dalej od centrum nie ma konkurencji w rozmiarze. Wzniosłość, potęga boża ale uczyniona rękami człowieka. W przypadku budynku sakralnego jakoś lepiej się z tym czuje. Zamki, ratusze, pomniki czy inne monumenty budzą we mnie za dużo strachu. Kościoły są milsze nawet jeśli chłodne. Dusza człowieka czuje obok nich lub jeszcze bardziej wewnątrz, że ktoś nad nią czuwa kto o nią dba, nie ma samotności. Budynki cywilne zawsze taką rodzą. Mimo wszystko budynek głównie porusza wyobraźnie, zwłaszcza gdy kierujesz wzrok już wieczorem, jak właśnie ja mam okazję. Odbicia znikających promieni słonecznych, powolne zatapianie się szczytu budynku w ciemności i zlewanie się z niebem. Ale z łączenia swojej świadomości z dowodem pobożności przodków wybiło mnie szturchanie od tyłu, tutaj ktoś mnie rozpoznał, byłam mocno zaskoczona.

Rozpoznał mnie jeden z ogrodników w głównej siedzibie Loży Rycerzy Teutońskich. Miałam kiedyś nadzieje, na utrzymanie się tam dłużej, lubiłam być chłopczycą mimo niewielkiej siły i wzrostu. Nadal mam jednak tytuł Giermka i oficjalne członkostwo w Loży z czego jestem dumna. Jednak po za ten stan początkowy nigdy nie wbiłam się wyżej, banicja z Księstwa dość mocno to utrudniała. Ogrodnik znał mój wygląd dość dobrze, często w czasie wolnych kładłam się w ogrodach Loży i czytałam książki, w tamtych czasach głównie staro-teutońskie poematy lub zbiory krótkich wierszyków. W jednych i drugich było dużo o śmierdzących Gellończykach. Tak czy inaczej, ogrodnik nawet nie znał mojego imienia ale rozpoznał i spytał gdzie znikłam oraz co u mnie. Opowiedziałam, że wyjechała po za Teutonię by zarobić na chleb. Nie ocenił takiej postawy zbytnią aprobatą ale odczuł chyba trochę smutek, nie było sensu streścić mu swojego v-życia a i bardziej przywitał się dla kurtuazji niż z szczerego zainteresowania więc i rozmowa długo nie potrwała. Ściemniło się, a więc zostało mi już tylko udać się do noclegu. Wybrałam tani podmiejski hotel robotniczy ale za to z widokiem na panoramę miasta z wysokiego piętra. Widok i tym razem urzeka, chciałabym by mogła zobaczyć go Polyna Alija...
Koniec dnia drugiego.

*Mit o Eryku z Marduk:
https://www.sarmacja.org/podstrona/pokaz/251


Ehh, od dawna się zbierałam by zacząć pisać coś takiego. Brak talentu pisarskiego oraz niewielka aktywność w tej mikronacji jednak zawsze mnie blokowały. Tej nocy jednak gdy dowiedziałam się od samej Królowej, że nadal jestem obywatelką Królestwa Teutonii poczułam jakoś chęć spróbowania. Jak wyszły dwa pierwsze dni opisu mojej podróży zapewne już się przekonaliście. Jeśli gdzieś to co piszę nie zgadza się z jakimś ustalonym kanonem narracyjnym Teutonii to mam nadzieje, że można to poprawić, starałam się by być tam gdzie czyjeś pióro jeszcze nie sięgało. Nie wiem jak odnosicie się też do pisania takich rzeczy na forum a nie np. na stronie jako artykułu. Ja już jednak przez lata jestem wychowana na tym, że mikronacja to forum i jest to dla mnie najbardziej naturalna forma przekazu treści.

Jeśli ogółowi ten post nie wzbudzi przyjaznych uczuć a nawet niechęć to oczywiście nie będę na siłę kontynuowała publikowania tu takich treści. Mam jednak nadzieje, że jednak trochę poczujecie dzięki temu sympatię do mojej osoby, mam trochę nieracjonalne uwielbienie do Teutonii jako miejsca gdzie zaczęłam przygodę z mikronacjami, a uczucie potęguje pewnie w jakimś stopniu fakt, że nigdy tu tak naprawdę dłużej nie działałam.
~Akrypa Ali Shariati
Teutonka, a w czanie wolnym Prezydent Republiki Bialeńskiej

Image
User avatar
Joanna Izabela
Posts: 1492
Joined: 16 Oct 2016, o 15:20

Re: Nostalgiczna podróż do Zielnyboru

Post by Joanna Izabela »

Cały czas mieszkając w Teutonii i będąc jej Królami, Członkami Rodu Cesarskiego, Senatorami, Lordami i innymi dość ważnymi osobowościami trudno nam przemierzać ulice jak to Wasza Ekscelencja zrobiła. Jest to odświeżające i...piękne. Dlatego tez zapraszamy jak najczęściej do krótkich urlopów od pracy i dzielenia się z nami tym co zostało zobaczone.
(-)Joanna Izabela
Królowa Teutonii
User avatar
kaxiu
Posts: 2194
Joined: 11 Oct 2008, o 16:17

Re: Nostalgiczna podróż do Zielnyboru

Post by kaxiu »

Do tej pory chyba nie mieliśmy okazji spotkać się w Teutonii, zwłaszcza że połowę drugiej dekady XXI wieku spędziłem na wygnaniu. Cieszy mnie, że celem podróży jest Zielnybor.

Trochę się przez ostatnie lata zmieniło. Zielnybor nie jest już wprawdzie miejscowością w rozumieniu systemowych, zyskał natomiast formalny status Księstwa. Większość nieruchomości wróciła w ręce prawowitych właścicieli, chociażby Zamek Zielnyborski.

Niewiele się w Zielnyborze dzieje - jest to przecież tylko malutkie Księstwo lenne położone w wysokich, niedostępnych górach. Odwiedzają nas raczej głównie osoby ceniące sobie przyrodę, własną prywatność i bezpieczne banki. Wydaje mi się jednak, że w jakimś stopniu miasteczko odzyskało dawny splendor (chociażby ostatnia elekcja teutońska miała miejsce w Zielnyborze).
Wojciech Hergemon
Graf Wilczego Lasu
Książę Zielnyboru
Księstwo Zielnyboru

Gdzieś hen daleko, na wodach Oceanu Mroźnego...
User avatar
Akrypa Ali Shariati
Posts: 353
Joined: 16 Jan 2012, o 17:04
Gadu-Gadu: 0
Location: Bengazi

Re: Nostalgiczna podróż do Zielnyboru

Post by Akrypa Ali Shariati »

Joanna Izabela wrote:Cały czas mieszkając w Teutonii i będąc jej Królami, Członkami Rodu Cesarskiego, Senatorami, Lordami i innymi dość ważnymi osobowościami trudno nam przemierzać ulice jak to Wasza Ekscelencja zrobiła. Jest to odświeżające i...piękne. Dlatego tez zapraszamy jak najczęściej do krótkich urlopów od pracy i dzielenia się z nami tym co zostało zobaczone.

Bardzo dziękuje za miłe słowa od Waszej Królewskiej Wysokości i bardzo dużo serduszek od pozostałych.
Znane widoki powszednieją, zwłaszcza gdy mijamy coś prawie co dzień w pośpiechu obowiązków. Ale też często możemy przez 2 tygodnie wakacji w jednym mieście poznać je lepiej niż te w którym mieszkamy na stałe, traktujemy coś jak oczywistość bez refleksji.

kaxiu wrote:Do tej pory chyba nie mieliśmy okazji spotkać się w Teutonii, zwłaszcza że połowę drugiej dekady XXI wieku spędziłem na wygnaniu. Cieszy mnie, że celem podróży jest Zielnybor.

Wielce możliwe, jeśli pamięć mnie nie myli to moja banicja nie była tak długa ale całkowicie doprowadziła do tego, że już nigdy na dłużej nie udzielałam się w granicach Sarmackich. Biorąc pod uwagę pozytywny odbiór zapewne pojawią się kolejne dni podróży w formie pisemnej i przekonamy się czy cel zostanie osiągnięty. Mam nadzieję podjąć się jakiś opisów piękna przyrody, jeziora, gór i lasów gdy już znajdę się u celu.
~Akrypa Ali Shariati
Teutonka, a w czanie wolnym Prezydent Republiki Bialeńskiej

Image
User avatar
kaxiu
Posts: 2194
Joined: 11 Oct 2008, o 16:17

Re: Nostalgiczna podróż do Zielnyboru

Post by kaxiu »

Polecam mapę:

Image
Wojciech Hergemon
Graf Wilczego Lasu
Książę Zielnyboru
Księstwo Zielnyboru

Gdzieś hen daleko, na wodach Oceanu Mroźnego...
User avatar
Akrypa Ali Shariati
Posts: 353
Joined: 16 Jan 2012, o 17:04
Gadu-Gadu: 0
Location: Bengazi

Re: Nostalgiczna podróż do Zielnyboru

Post by Akrypa Ali Shariati »

kaxiu wrote:Polecam mapę:

Bardzo dziękuję, choć znam ją z strony internetowej Zielnyboru.
Zawsze wydaje mi się to bardzo ciekawe umiejscowienie. Z zachodu i północy góry, na południu rzeka kończąca się jeziorem z wysepkami a po przepłynięciu przez nie mamy puszcze.
~Akrypa Ali Shariati
Teutonka, a w czanie wolnym Prezydent Republiki Bialeńskiej

Image
Post Reply

Return to “Życie Teutonii [Úr Teutonienlejb]”